Rozdzial  VII

 

 

REFORMOWANIE

REGIONALNEJ  MIEDZYZAKLADOWEJ  KOMISJI

ZWIAZKOWEJ

NSZZ  ”SOLIDARNOSC”

W  BYTOMIU

 

 

 

 

 

              

 

          W dniu 24 kwietnia 1981 roku, na jednym z tak zwanych ”zebran czwartkowych”, ktore odbywaly sie tylko i wylacznie dla  przewodniczacych ZKZ-tow zarejestrowanych w bytomskim RMKZ-cie, padl z sali wniosek formalny. Jeden z uczestnikow zebrania oswiadczyl:

          Uwazam, ze Cierniewski jako przewodniczacy od miesiaca lutego najwyrazniej zaniedbuje swoje obowiazki, czego przykladem byla jego nieobecnosc wsrod nas w czasie marcowego kryzysu. W zwiazku z tym proponuje azeby do czasu majacego sie odbyc w Katowicach I-go Wojewodzkiego Zjazdu Delegatow NSZZ ”Solidarnosc”, na ktorym wybierzemy wladze naszego Zwiazku, kol. Edward z kopalni ”Andaluzja”, ktory sprawdzil sie jako przewodniczacy RMKS-u w ”goracych dniach marca”, zeby pozostal w Bytomiu”  

 

          Gwoli scislosci nalezy przypomniec, ze w dniu 4 wrzesnia 1980 roku po zakonczonych strajkach w naszym wojewodztwie, powstal samozwanczy Miedzyzakladowy Komitet Zwiazkowy /pozniejszy RMKZ/ Bytom przy Kopalni Wegla Kamiennego ”Dymitrow” w Bytomiu.

          Wyzej wymieniony komitet powstal na gruncie bylych badz jeszcze aktywnych czlonkach PZPR-u, ktorzy nie brali udzialu w zadnych strajkach sierpniowo-wrzesniowych.       

Przewodniczacy: Cierniewski Andrzej         PZPR   KWK ”Dymitrow”

Z-ca przewodn.:  Kepa Waldemar                PZPR   KWK ”Szombierki”            

                         inz Trzepizur Kazimierz        ?      Kombinat Budowl.

Sekretariat           Danielak Jerzy                  bezpart.KWK ”Rozbatk”

Czlonek :             Rusek Stefania                 PZPR    KWK ”Szombierki

                           Zadrus Jozef                    PZPR    KWK ”Szombierki”

                           Swiderski Marian            PZPR    KWK ”Dymotrow

                           Rewinski Edward            bezpart. KWK ”Miechowice

Czlonek wspoma.Rudzki Kazimierz           PZPR     KWK ”Bobrek”

Doradca:              Sobirski Jerzy                  Wysoki ranga prac. MSW.

 

          Nie ma zadnych danych na temat, kto zainspirowal powstanie takiego ciala?         

W tym czasie nikt nikogo o to nie pytal. Wazne dla nas bylo, ze powstalo takie ”ogniwo”. Po kilku miesiacach ”dzialalnosci” MKZ-u ”wyszlo szydlo z worka!”

          Prawda bylo, ze Cierniewski, traktowal RMKZ jako swoj ”przystanek dobrej nadziei – zakotwiczajac” sie w Gdansku, jako wiceprzewodniczacy Krajowej Komisji Wyborczej jednoczesnie zaniedbujac obowiazki przewodniczacego w Bytomiu.  Andrzej od samego poczatku wysoko mierzyl, widzac siebie na krajowym ”swieczniku”. Drugim z bytomskich ”dzialaczy”, byl Waldek Kempa, ktory rowniez upodobal sobie wyjazdy do Gdanska. Wobec takiego stanu rzeczy w bytomskim RMKZ-cie zapanowalo istne bezkrolewie.

          Za wyjatkiem zatrudnionych w RMKZ-cie pracownikow etatowych, prawie wszyscy jego ”dzialacze” przychodzili do pracy w ”kratke”, nie liczac czestych ”wyskokow w teren”. Bywalo i tak, ze ze wzgledu na zla pogode nie oposzczali lokalu Zwiazku szukajac telefonicznych ”kontaktow” wydzwaniajac gdzies bez zadnej potrzeby, lub po prostu nic nie robiac ”wciskali sobie kit ” nawzajem.

          To co dzialo sie w RMKZ-cie Bytom nie moglo ujsc uwadze zakladowym dzialaczom, czlonkom, naszym sympatykom i wrogom. Wszyscy za wyjatkiem naszych wrogow, czesto przychodzili do siedziby Zwiazku ze swoimi sprawami lub po prostu po prase zwiazkowa i widzieli jak jedno z bardzo waznych ogniw ”Solidarnosci” ulega rozkladowi.

Taki stan rzeczy zle swiadczyl o nas samych i byl ”woda na mlyn” tym, ktorzy dokonywali roznych ”podchodow” by skompromitowac ”Solidarnosc” i zepchnac Ja na margines.

          Czesto tu i owdzie slyszalo sie o trwonieniu zwiazkowych pieniedzy,  zwlaszcza przez ”dwoch muszkiterow” bardzo czesto wyjezdzajacych do Gdanska, ktorzy po trudach podrozy i po konstruktywnych obradach w tak zwanej ”Kakawce” musieli nocowac i jadac w lyksusowym gdanskim hotelu – ”Heweliusz”. Dowodem tego byly przedstawiane przez nich rachunki do rozliczenia w bytomskim RMKZ-cie, ktore poczatkowo chowali pod wykladzina, w pomieszczeniach siedziby, poniewaz na niektorych z tych rachunkow byly obce nam nazwiska, oraz rodzaj dan (jak np. zapiekana w gruszkach czy w jablkach kaczka – podawana ekstra do pokoju hotelowego), alkohol.. To byla ”dzialalnosc i poswiecenie” w niczym nie odbiegajace od zachowan dzialaczy PZPR-u.

                                                                      

            Nie nalezy sie dziwic, ze kopalnie ”Julian”, ”Powstancow Slaskich”, ”Rozbark”, ”Szombierki” czy nawet ”Dymitrow”, z ktorego pochodzil Cierniewski, slusznie zadaly rozliczenia sie z pieniedzy, ktore co miesiac regularnie i bezposrednio wplacaly do kasy RMKZ-tu. Poniewaz w poczatkowej fazie swej dzialalnosci NSZZ ”Solidarnosc” nie miala swoich kont bankowych pieniadze trzymane byly w naszym sejfie, a ktorymi zarzadzala ksiegowa-kasjerka wyplacajac pieniadze na podstawie pokwitowania.  Gdy w przyszlosci Narodowy Bank Polski otworzyl nam konto wowczas czestoyliwosc ”wizyt” w Gdansku zmalala do minimum.

        

Drodzy Panstwo.

         

          W zwiazku z nieprawidlowosciami finansowymi jakie zastnialy w niektorych ogniwach naszego Zwiazku, zmuszony jestem cofnac sie do bardzo waznego wydarzenia, ktore mialo miejsce pod koniec miesiaca listopada 1980 roku.

          Otoz, na krazacej po zakladach pracy kasecie magnetofonowej o bardzo zlej jakosci glosu, dowiedzielismy sie o spotkaniu pierwszego sekretarza KW PZPR w Katowicach – Andrzeja Zabinskiego z kadra partyjna, sluzba bezpieczenstwa i milicji naszego wojewodztwa.

          Tematem spotkania byla sprawa jakimi metodami mozna od wewnatrz rozbic NSZZ ”Solidarnosc”. 

 Oto fragment jego wypowiedzi:         

          ”Nie znam czlowieka, ktorego by wladza nie zdemoralizowala. Wiem, ze wszyscy biora… tylko ryby nie biora w metnych wodach. Latwy dostep do pieniedzy, taksowki do Gdanska a w nim luksusowe hotele… Telefony ladne sekretarki…Juz zaczynaja szastac pieniedzmi. Jak tak dalej beda robic wowczas bez zadnych problemow zabawimy sie z nimi w harcerskie podchody…Z nimi nie musimy walczyc sila oni sami sie rozloza w tym musimy im dopomoc…”

 A.Zabinski wspominajac miedzy innymi o: ”taksowkach do Gdanska i o szastaniu pieniedzy zwiazkowych”, napewno mial na mysli rowniez ”dwoch muszkieterow z Bytomia”, ktorzy bez zadnej potrzeby dla bytomskich struktur organizacyjnych n/Zwiazku wojazowali do Gdanska.

          Tu i owdzie slyszalo sie staropolskie powiedzenie, ze ”za pieniadze ksiadz sie modli za pieniadze lud sie podli” Nie do  przyjemnosci nalezalo  sluchanie takich i temu podobnych uwag.

       

          Kopalnie: ”Julian”, ”Powstancow Slaskich”. oraz kilka innych zakladow pracy, a zwlaszcza wszystkie z Tarnowskich Gor,oficjalnie zglosily swoje v o t u m  nieufnosci do RMKZ Bytom, co rownalo sie zerwaniu z jakakolwiek dzialalnoscia tego ogniwa. To wlasnie z ich kregow wyszly okresnenia jak:”Czerwony MKZ”, a Cierniewskiego nazywano ”Czerwony Ksiaze”.

          Na marginesie dodam, ze po marcowych wydarzeniach mialem wszelkie podstawy do rozpedzenia tego towarzystwa ” wzajemnej adoracji”, ale nie bylem przekonany, czy moj czyn nie zostanie odczytany jako ”zamach” i chec znalezienia sie na najwyzszym swieczniku w Bytomiu. Choc przyznac nalezy, ze Cierniewski mial dosc silne umocowanie w bytomskim RMKZ-cie, a zwlaszcza wtedy gdy wracal z Gdanska, opowiadajac naiwnym o swoich radach, ktore cenil Lech Walesa. W ten sposob usprawiedliwial swoja nieobecnosc w Bytomiu.

         

          Wobec takiego stanu rzeczy zgloszony formalnie wniosek na wspomnianym zebraniu dotyczacy mojej osoby powinien byc przedyskutowany a nastepnie poddany pod glosowanie. Tak tez sie stalo, z tym ze nie przeprowadzono zbednej dyskusji, poniewaz wszystko bylo jasne i zrozumiane dla zebranych. W ten sposob stalem sie jedynym dzialaczem z wyboru w bytomskim RMKZ-cie.

          Nie pamietam jakim stosunkiem glosow wniosek zostal przeglosowany, natomiast dobrze pamietam, ze zostalem wybrany na wiceprzewodniczacego Regionalnej Miedzyzakladowej Komisji Zwiazkowej NSZZ ”Solidarnosc” w Bytomiu.

          Nie bede sie wysilal na falszywa skromnosc i przyznam sie szczerze, ze bardzo chcialem wykonywac sprawy trudne. Ale pojawilo sie zasadnicze pytanie czy moja ”Anda” wyrazi zgode na moje odejscie z kopalnianego ZKZ-tu, jak to juz raz mialo miejsce pamietnego marca 1981r.?                         

         Dzieki zrozumieniu problemu, czolowi dzialacze macierzystej kopalni wyrazili zgode na moja szersza dzialalnosc dla wspolnego dobra, z rownoczesnym zabowiazaniem mnie do scislych kontaktow z nimi. Na ten okres przejsciowy swoje obowiazki przewodniczacego przekazalem swemu zastepcy – Andrzejowi Wozniczce.

         Z tak zwanego ”marszu” rozpoczalem swoja arcytrudna dzialalnosc w bardzo duzym miescie, ktoremu tak wiele zawdzieczam w okresie, kiedy po raz pierwszy do niego przyjechalem za praca w gornictwie. Miescie skladajacym sie w wiekszej czesci z ”kresowiakow” w zylach, ktorych plynela i moja krew.

          Wiele spraw czekalo na zalatwienie, a czasu nie bylo zbyt wiele. Za tydzien miesiac maj, a w nim pomijane swieto, ktore musimy wskrzesic. Wskrzesic dawna tradycje obchodow swieta  3-go Maja !

          Sprobuje wpierw odtworzyc przygotowania, a nastepnie pamietne obchody swieta  3 – go  M a j a  w Bytomiu.

 

          Otoz, przy bardzo duzej pomocy duchowienstwa i  wielu nam zyczliwych ludzi, przystapilismy do zorganizowania w Bytomiu pierwszego w historii tego miasta swieta 3-go Maja. Swieta, ktore swoim rozmachem, rozmiarem i duma patriotyczna zadziwilo wszystkich. Musze szczerze przyznac, ze my jako organizatorzy tego donioslego wydarzenia, przeszlismy samych siebie.

          Nie mialem zbytnich oporow u wladz miasta, poniewaz juz w marcu poznalismy swoje mozliwosci. Dotychczas nie musielismy ”wykrecac” sobie nawzajem ”numerow”.                                       

          Udalem sie wiec do pana prezydenta miasta Bytomia ”ze sprawunkiem”.

          Zostalem zaanonsowany i wraz z jednym z trzech moich doradcow – Jerzym Feliksem, bylym uczniem pana prezydenta, zostalismy nalezycie przyjeci.

Pan prezydent mgr Pawel Spyra nie spodziewal sie takiego tematu rozmowy, lecz gdy zostal dokladnie poinformowany, ze przygotowujemy sie do uroczystych obchodow w Bytomiu wspomnianego swieta -–z b l a d l !

          Gdy odzyskal rownowage, rozpoczal cala game wyliczanek roznorodnych trudnosci. Wobec takiego stanu rzeczy aby nie zaogniac toku przygotowan zmuszony bylem do zwrocenia sie do jego przelozonych w Katowicach

          Zwrocilem sie wiec telefonicznie do I- sekr. KW PZPR w Katowicach i Czlonka Biura Politycznego KC PZPR - Andrzeja Zabinskiego o wydanie zezwolenia na budowe drewnianego oltarza na placu im. Ernesta Thalmana w Bytomiu w zwiazku z obchodami swieta 3-go Maja. Jednoczesnie zapewnilem go, ze NSZZ ”Solidarnosc” nie bedzie bojkotowala uroczystosci 1-go Maja w Bytomiu /organizatorem byl Cierniewski/, gdzie punktem kulminacyjnym ma byc sporny plac im. E. Thalmana.

          W calej tej przepychance odnioslem pewien sukces.

          Otoz, ”pierwszy po Bogu” w wojewodztwie katowickim, choc nie wyrazil zgody na budowe oltarza w centrum miasta, to jednak wydal swoim kacykom w Bytomiu polecenia wspolpracy z nami.

          Prezydent proponowal nam inne place lub ulice, jak rowniez zobowiazal sie do zbudowania oltarza i sceny, na ktorej wystapi Chor Opery Bytomskiej.

          Zeby nie przeciagac sprawy ze wzgledu na bardzo malo czasu, wybralismy miejsce centralnej uroczystosci – Park Miejski. Uzgodnilem z Komenda Miasta Milicji, ze w czasie trwania uroczystosci nie bedzie na horyzoncie ani jednego mundurowego milicjanta, by zapobiec ewentualnej prowokacji (zbyt swieze jeszcze byly wspomnienia z prowokacji bydgoskiej).

          Tempo prac w przygotowaniach do uroczystosci byly imponujace. Osobiscie prowadzilem rozmowy z Kuria Biskupia w Opolu, do ktorej nalezy Bytom. Jezdzilem do biskupow opolskich: dr Alfonsa Nossola i Antoniego Adamiuka, ktorzy zawsze zluzyli nam rada i pomoca duchowa i tym razem wyrazili swoja zgode na uczestnictwo w uroczystosciach religijnych zwiazanych  ze swietem 3-go Maja.

 

          Na najwiekszej polanie Parku Miejskiego w Bytomiu zbudowano pokaznych rozmiarow oltarz i scene dla choru. Nad caloscia zostal usytuowany szesciometrowej wysokosci drewniany krzyz, pod ramionami, ktorego umieszczone byly: wizerunek Matki Boskiej Czestochowskiej i godlo panstwowe z okresu XVIII wieku. Tuz pod wizerunkiem i orlem przebiegala wypisana data: 1791 – 1981

          Msze swieta celebrowal i patriotyczne kazanie do zebranych wyglosil ks. biskup Antoni Adamiuk. W czasie trwania uroczystosci zostal poswiecony sztandar ”Solidarnosci” z kopalni ”Dymitrow”, ktory po ceremoni bedac na honorowym miejscu, pochylony odbieral gratulacje od kolejno podchodzacych do niego pocztow sztandarowych. Poprzednio poswiecone sztandary uderzaly go swoimi drzewcami na znak, ze zostaje przyjety w poczet rodzacej sie ”rodziny”.

          Po raz pierwszy cos takiego widzialem i dziwne uczucie mnie ogarnelo. Do moich oczu naplynely gorace lzy i kilka z nich splynelo mi po policzkach. Chcialem to szybko ukryc, ale nie wiedzialem jak to zrobic, gdyz rowniez znajdowalem sie w centrum uwagi. Na pewno wielu ludzi to zauwazylo i byc moze zrozumialo, ze …”niby taki twardy, a placze”… Rzeczywiscie, wzruszylem sie do glebi swojej duszy.

          Czy to wstyd dla mezczyzny w takim czasie i w takim miejscu uroic kilka lez?

Osadzcie to sami.

          Gala chorazych przy sztandarach musiala rowniez zrobic wrazenie na uczestnikach majowego swieta. Tyle lat miasto Bytom czekalo na takie wydarzenie i wreszcie doczekalo sie. Musze nadmienic, ze owe uroczystosci rozpoczely sie po poludniu i przy sprzyjajacej pogodzie

          Po skonczonej Mszy Swietej wokol widac bylo sciskajace sie osoby  i przyjacielskie poklepywanie  po ramionach. Nawet i pan prezydent miasta wraz z malzonka obecny na Mszy swietej, najwyrazniej byl zadowolony.       

          Tego poznego majowego popoludnia na pewno wszyscy bez wyjatku poczuli sie jeszcze bardziej dojrzalymi ludzmi, poczuli sie dowartosciowanymi Polakami. Rozchodzilismy sie do swoich domow – dumni.

          W czasie uroczystosci, jak i po jej zakonczeniu, nie bylo zadnych incydentow. Ogrom kwiatow, jakie otrzymalismy, zanieslismy z Wanda do poblisliego Kosciola P.W. Swietego Krzyza, ktory byl nam zawsze ostoja, a jego o.o. Bogdan i Ryszard prawdziwymi oredownikami: milosci i sprawiedliwosci spolecznej.

          Jeszcze przez kilka dni odbieralismy gratulacje, czesto slyszac okreslenie ”nareszcie cos drgnelo”.

 

 

          Wracajac do codziennej dzialalnosci musze stwierdzic, ze zajelem sie sprawami organizacyjnymi stajac sie w ten sposob wiceprzewodniczacym do spraw organizacyjnych, spelniajac role jakiej dotychczas nikt nie pelnil w RMKZ-cie Bytom.

          Prawie wszystko nalezalo przebudowywac badz budowac od podstaw. Na moj wniosek pierwsze ”przemeblowanie” nastapilo w dziale informacji i kolportazu moje (”oczko w glowie”).

          W pierwszym rzedzie zatrudnielismy mloda i jeszcze nie niedoswiadczona dziennikarke – Danute Sosin. Nasz biuletyn o nazwie ”KONKRETNIE” nabral blasku dzieki takim dzialaczom jak: Edward Rewinski, Andrzej Bachorz, Leszek Borowiecki, Teresa Chlebik, Maryla Rosinska-Ganszyncowa, Elzbieta Szubert…

          Osobiscie ustalilem z dyrektorami kopaln, ze kazdego dnia, rotacyjnie, bedzie oddelegowywana do nas do pomocy jedna wykwalifikowana maszynistka wraz z maszyna do pisania.

          Do pracy przy powielaczach przychodzili nawet uczniowie szkol srednich i zawodowych, ktorzy przy pomocy Wandy Dragon, robili wspaniola  s p r a w e .

Ruszylismy pelna para!

         Wsrod ogromu funkcji, ktore wziela na swoje barki ”Solidarnosc”, bardzo  wazna role odgrywala pomoc prawna i dorazne interwencje w zyciowych sprawach czlonkow naszego Zwiazku – pomoc ta byla dostepna o karzdej porze dnia (byly codzienne popoludniowe dyzury mgr Kazia Falkiewicza).

          Caloksztaltem sygnalizowanych zagadnien zajmowalo sie w RMKZ – Bytom – Biuro Interwencji, ktore reprezentowal wiceprzewodniczacy ds. interwencji Waldemar Kempa i radcy prawni. Nalezy nadmienic, ze w/w Biuro powstalo juz w grudniu 1980 roku i bylo zrzeszone w Biurze Krajowym w Gdansku, skupiajacym wszystkie terenowe jednostki interwencyjne.

          Na pytanie Redaktora: - ”Z jakimi sprawami czlonkowie ”Solidarnosci” zwracaja sie o pomoc ?”

 Radca prawny RMKZ-tu mgr Kazimierz Falkiewicz odpowiedzial:

             ”Najwiecej osob zwrocilo sie do nas w kwestiach mieszkaniowych. Jednak od 15 maja br nie zalatwiamy tych spraw, przekazalismy je komisjom mieszkaniowym i ZKZ-tom. W okresie poprzedzajacym te date zgloszono u nas 80 spraw i wszystkie zostaly zalatwione pozytywnie. Interwencje mieszkaniowe rospatrywalismy wspolnie z prezydentem miasta Bytomia i kierownictwem wydzialu lokalowego Urzedu Miasta.

          Nastepna grupa zagadnien, w sprawie ktorych interweniowalo nasze Biuro stanowily spory pomiedzy przedsiebiorstwami, a pracownikami w kwestii wyplaty 13-tej pensji. I tutaj rowniez z pelnym powodzeniem zalatwilismy wszystkie zgloszone skargi, bowiem zaklady dzialaly zgodnie z przepisami.

          Oddzielnie nalezy traktowac sprawy z dziedziny zycia wewnetrznego. W grudniu ub.roku i w styczniu br. Otrzymalismy informacje o zjawiskach falszowania wynikow wyborow w kilku ZKZ-tach. Zanotowano rowniez zaginiecia czlonkow n/Zwiazku oraz pobicia. Te dwa sygnaly, jak sie okazalo po szczegolnym zbadaniu byly falszywe, zas owe pobicia nastapily po spozyciu alkoholu.

          Czesto takze czlonkowie n/Zwiazku interweniuja w naszym Biurze w sprawach bezzasadnych ich zwolnien z pracy. W takich przypadkach kierujemy sie przepisami Kodeksu Pracy i kreteriami spolecznymi.

          Z kolei wylaniaja sie sprawy konfliktow rodzinnych, zwlaszcza w rodzinach, w ktorych jeden z malzonkow naduzywa alkoholu. Tego typu interwencje sa wielce nie zreczne i w zasadzie nie daja spodziewanych efektow, dlatego tez staramy sie, o ile to mozliwe nie wkraczac w wewnetrzne zycie malzonkow tym brdziej, ze do pomocy w takich przypadkach powolane sa przeciez inne instytucje.

          Zajmujemy sie rowniez takimi problemami jak np. naduzywanie wladzy na stanowiskach kierowniczych, malwersacjami, zaginieciem dziel sztuki z Placu Kosciuszki i wieloma innymi. O szczegolach mowic dzis jeszcze nie mozemy, bowiem aktualnie sprawy te sa pod lupa NIK-u.

          Szybkie i skuteczne dzialania utrudniaja nam przede wszystkim falszywe informacje, gdyz wtedy tracimy czas i energie na prozno, a inne sprawy, za ktorymi stoja konkretni ludzie, czekaja na zalatwienie dluzej. Nasze interwencje przespieszyly rowniez wieksza niz dotyczczas pomoc i liczba spolecznych wspolpracownikow, dlatego tez korzystajac z okazji zapraszam do wspoldzialania wszystkich chetnych czlonkow naszego Zwiazku. Praca ta da im zapewne wiele satysfakcji z pomyslnego zalatwienia zyciowych spraw ludzi, ktorzy od lat bezskutecznie kolataja do drzwi urzedow i instytucji.

 

*

       

           Bardzo dobrze pracowal dzial prawnikow z Andrzejem Klucznikiem, Pawlem Podziawa, Kazimierzem Falkiewiczem i Jerzym Feliksem.

 

*

 

          W dniu 14 kwietnia 1981 roku, rozpoczela oficjalna swoja dzialalnosc Sekcja Ochrony Srodowiska Naturalnego przy RMKZ – NSZZ ”Solidarnosc” w Bytomiu. Skupiala ona placowki sluzby zdrowia z terenu calego miasta. Zebrania tej sekcji odbywaly sie w czwartki o godzinie 14-tej w siedzibie RMKZ.

Na czele sekcji stali lekarze: Henryk Ludyga, Stanislaw Zapotoczny, Jerzy Jakubiszyn, ktorym na sercu lezala sprawa ratowania srodowiska naturalnego.                                                                        

           Sekcja zapoznala mieszkancow miasta Bytomia o zaistnialej sytuacji:

        

          ”Nikt nie ma prawa skazywac nas i naszych dzieci na powolna biologiczna zaglade. Na terenie Bytomia ma miejsce koncentracja wyjatkowo szkodliwych dla organizmu ludzkiego zanieczyszczen gazowych. Chodzi tu o dwutlenek siarki i tlenku azotu, ktore sa emitowane glownie przez elektrownie w Miechowicach i w Szombierkach. Duzy udzial w zaniczyszczeniu gazami ma rowniez ZGH ”Orzel Bialy” w pobliskich Piekarach Slaskich, a takze Huta ”Bobrek”.

Innymi skladnikami odlotowych gazow przemyslowych sa substancje wysoko toksyczne takie jak: olow, kadm, cynk, magan i inne pierwiastki chemiczne.

          Oto przyklad przekroczenia dopuszczalnych stezen niektorych substansji dla miasta Bytomia:

Dwutlenek siarki – 30 krotnie przekracza maksimum dopuszczalnego,

Tlenek azotu       -  5 – 10 krotnie,

Olow                   -  150 krotnie,

Kadm                  -  40 – 50 krotnie,

Cynk i inne zwiazki – wielokrotne przekroczenia maksimum dopuszczalnego.

          Oprocz tych skandalicznych wrecz zatruc gazami, zanieczyszczenia pylowe w rejonie Bytomia doszly do absurdalnych rozmiarow.

           I tak: na 1 km. kwadratowy w ciagu roku opad pylu wynosi 100 ton !

Jezeli chodzi o glege i wode to okreslic dwoma slowami – KATASTROFA  EKOLOGICZNA !

Dla przykladu produkty z ogrodkow dzialkowych na terenie naszego miasta nie nadaja sie do spozycia i powinien wyjsc radykalny zakaz ich spozywania jako WYBITNIE  TRUJACYCH  DLA  ORGANIZMU  LUDZKIEGO !

         W powietrzu nad miastem zostaly tez przekroczone normy stezenia smolowych substancji RAKOTWORCZYCH !

          Dane te przedstawione zostaly na Sesji MRN w dnui 23.04.1981 r. W najblizszym czasie skrocony raport o stanie srodowiska z zaznaczeniem wplywu szkodliwosci na ustroj ludzki, postaramy sie rozprowadzic wsrod zalog, a takze za posrednictwem prasy zapoznac z nim ogol spoleczenstwa.

Spoleczenstwo bowiem musi wiedziec na co jest narazone !

                                                                                Za Sekcje Sluzby Zdrowia      

                                                                                           Lekarze:

                                                                                    Henryk Ludyga

                                                                                    Jerzy Jakubiszyn

                                                                                    Stanislaw Zapotoczny

                                                                      

*

 

            Poniewaz, ze nie bylo Komisji Rewizyjnej nalezalo powolac tymczasowe cialo. Uwazalem, ze powinien to byc organ wnioskodawczy i kontrolujacy prace RMKZ-tu.

         W naszych warunkach bylo to konieczne, gdyz wszyscy musielismy sie uczyc autentycznej demokracji.

               

      Na czlonkow owego ciala - Prezydium powolalem cieszacych sie duzym zaufaniem nastepujacych dzialaczy:

 

Boruszewski Piotr                                              KWK ”Dymitrow”  Bytom                            

Galazka Jozef                                                 Kombinat Budowlany Bytom                  

Gorski Boguslaw                    Bytomskie Zaklady Naprawcze PW  Bytom     

Jakubiszyn Jerzy                                                    Szpital Gorniczy Bytom                           

Kurowska Jadwiga                                                    WSS ”Spolem” Bytom                             

Mazurek Slawomir                                                KWK ”Rozbark” Bytom

Pigon Zenon                                                  Oswiata i Wychowanie Bytom                

Skrzeczynski Pawel                       Przedsiebiorstwo Budow.PW Katowice       

Zapotoczny Stanislaw                                                     Szpital Nr.2 Bytom                                  

         

           Wyzej wymienieni dzialacze obradowali w kazda srode tygodnia.

Teraz kazdy z nas mial ”patrzone na rece”,delikatnie mowiac kazdy byl na tak zwanym ”cenzurowanym”. Mnie to bardzo odpowiadalo. Natomiast taki stan rzeczy nie podobal sie zwlaszcza trzem osobom z RMKZ-tu, ktore nie ukrywaly swojej antypatii do mnie.

          Ta jaskrawa niechec przejawiala sie rowniez w aroganckim, zachowaniu jednego z nich nawet po uplywie wielu miesiecy. Mialo to miejsce we Wroclawiu w 1982 roku w celi wieziennej na ”Kleczkach”, ktora dzielilem wraz z innymi skazanymi z Bytomia.

 

          Wracajac do reform w lonie RMKZ-tu, wkrotce okazalo sie, ze istnieje konieczna potrzeba pozyskania fachowcow w kilku dzialach. Jak wiadomo blizej zainteresowanym nikt  z nas, dzialaczy nie posiadal tak wysokich kwalifikacji by moc samodzielnie pokierowac pracami takich sekcji jak: prawniczej, dziennikarskiej, ksiegowosci, a nawet sekretariatem.

Zachodzila wiec koniecznosc zatrudnienia na caly etat lub ewentualnie na pol etatu ludzi o wysokich kwalifikacjach, niekoniecznie czlonkow ”Solidarnosci”.

Oto osoby zatrudnione na caly etat.

         

          Ewa Kawa                    - Sekretariat

          Nina Panasiuk              - Ksiegowosc

          Kazimierz Falkiewicz  - Dzial Prawny

          Andrzej Klucznik        -            

          Jerzy Feliks                  -            

          Pawel Podziawo           -            

          Danuta Sosin                - Redakcja Biuletynu ”KONKRETNIE”

          Wanda Dragon             - Kolportaz.           

 

          Doradca Przewodniczacego Regionalnego Miedzyzakladowego Komitetu Zakladowego byl:  - dr Jerzy Menkes z Uniwersytetu Slaskiego.

 

          Wszyscy ci zatrudnieni do poszczegolnych prac otrzymywali wynagrodzenie z naszego funduszu, ktory tworzyly zaklady pracy odprowadzajac swoje skladki czlonkowskie na konto bankowe RMKZ- NSZZ ”Solidarnosc” w Bytomiu. Wyjatek stanowil dr Jerzy Menkes, ktory udzielal sie spolecznie.

          Natomiast wszyscy dzialacze Zwiazku byli prowadzeni na listach plac w swoich zakladach pracy, na zasadach oddelegowanych do prac w NSZZ ”Solidarnosc”.

           Oto lista dzialaczy oddelegowanych z macierzystych zakladow pracy do RMKZ-tu w Bytomiu przed I-szym WZD ”Solidarnosc” w Katowicach.        

 

1. Cierniewski Andrzej                  KWK  Dymitrow”   - Bytom

2. Czerneszewicz Edward              KWK  Andaluzja”   - Piekary Slaskie.

3. Danielak Jerzy                            KWK  Rozbark”      - Bytom

4. Kepa Waldemar                          KWK  ”Szombierki  - Bytom

5. Rewinski Edward                       KWK  Miechowice - Bytom

6. Rusek Stefania                           KWK  ”Szombierki”   - Bytom

7. Swiderski Marian                       KWK ”Dymitrow”    - Bytom

8. Trzepizur Kazimierz                  Kombinat Budowlany-Bytom

9. Zadrus Jozef                               KWK ”Szombierki    -Bytom

 

          Na zakonczenie tematu prace i obowiazki w poszczegolnych seksjach z jakich skladalo sie cialo Regionalnej Miedzyzakladowej Komisji Zwiazkowej NSZZ "Solidarnosc" w Bytomiu chce opisac pewien wazny fakt.

          Pewnego czerwcowego dnia 1981 roku, otrzymalem poufna wiadonosc, ze Andrzej Cierniewski jest osobiscie umowiony z ministrem gornictwa M.Glanowskim w jego gabinecie w Katowicach.

Poniewaz Andrzej dal juz kilka powodow by znalezc sie na  ”cenzurowanym”, wiec zabowiazany bylem do sprawdzenia otrzymanej informacji.

          Gdy owego dnia Andrzej ”wybyl” z siedziby naszego Zwiazku, ja wraz z naszym prawnikiem – Jerzym Feliksem, udalem sie jego sladam. Nie bylo to zbyt trudne, poniewaz wiedzielismy do dokad trop prowadzi.

          Gdy ”czerwony ksiaze” wchodzil juz do budynku ministerstwa, my bylismy tuz za jego plecami.

         A ty do kogo ? zapytalem kompletnie zaskoczonego Andrzeja.

Andrzej byl inteligentnym czlonkiem PZPR-u, wiec i z tej zastawionej pulapki wyszedl nawet bez rumienca. Jego odpowiedz brzmiala…

”Chcialem zrobic wam wszystkim niespodzianke – nagrywam dla RMKZ-u nowego fiata 125 p”.

To bardzo dobrze odpowiedzialem, tak wiec my z Jurkiem bedziemy swiadkami tej ”tranzakcji”. Na pewno nie masz nic przeciwko temu…?

          Weszlismy razem do sekretariatu ministra, gdzie milymi slowami powital Andrzeja dyrektor gabinetu – Popiel, ktoremu przedstawil nas Andrzej. Pan dyrektor zaproponowal nam: …”Panowie napija sie kawy czy herbaty, a moze cos mocniejszego…chyba, ze prowadzicie ”woz”…? Podziekowalismy za alkohol, grzecznie proszac – ”Trzy razy herbata”, ktora po krotkiej chwili zostala nam podana.

          W oczekiwaniu na przyjecie u pana ministra gawedzilismy z panem dyrektorem departamentu. Choc minal juz kwadrans od umowionego czasu, pan minister nawet nie raczyl przeprosic Andrzeja za swoje spoznienie, co mogl uczynic za posrednictwem swego podwladnego – Popiela.

          Okolo godziny 10,20 w drzwiach prowadzacych do gabinetu ministra ”wytoczyl” sie znany mi z widzenia mezczyzna, ktory opierajac sie o sciane zmierzal w naszym kierunku. Jego wyglad zewnetrzny byl szokujacy: opadajace spodnie, brak marynarki, czesciowo wyciagnieta i pognieciona koszula. Wszystko to najwyrazniej wskazywalo, ze ten mezczyzna, delikatnie mowiac, jest w stanie ”niewazkosci”.

          Wyciagajac swoja dlon na powitanie Andrzeja (nas nie zauwazajac) usprawiedliwial sie ze swojego spoznienia, cos mowiac o obecnosci delegacji radzieckiej znad Peczory w jego gabinecie, ktora w ramach przyjacielskich kontaktow z Polska jest zaniepokojona sytuacja w naszym gornictwie…

          Najwyrazniej mozna bylo zrozumiec, ze slowa kieruje pod adresem tych gornikow, ktorzy nie wyrazaja swojej zgody na prace w wolne soboty. Dalszy tok wywodu przerwalem slowami skierowanymi do Andrzeja:

 - Czy ty nie widzisz, ze pan minister jest nietrzezwy ?… My Andrzej wychodzimy i tobie radze to samo zrobic… Wowczas Glanowski zapytal Andrzeja wskazujac mnie palcem ”kto to…?”

Gdy minister otrzymal od Andrzeja odpowiedz wowczas minister w dwoski sposob zakrzyknal na swojego raba – Popiela:

”Nalej temu czlowiekowi, niech raz bedzie rowny ze mna.

          Popiel trzymajac w reku butelke wodki z etykieta ”czarnego konia z jezdzcem” chcial spelnic zawolanie swego szefa.

          Gdy kategorycznie zaprotestowalem przeciw takiemu potraktowaniu dzialacza NSZZ ”Solidarnosc”, wowczas Glanowski zwrocil sie wprost do mnie mowiac, ze ”nie przypomina sobie aby kiedykolwiek zapraszal mnie do siebie na rozmowe.”I w tym jednym wypadku mial racje. Rowniez i ja mialem racje podejrzewajac Cierniewskiego o komitywe nie tylko z Glanowskim…

          Natomiast moje kontakty – rozmowy w ministerstwie gornictwa ograniczaly sie do osoby podsekretarza stanu, wiceministra gornictwa i energetyki inz Mariana Gustka, ktorego poznalem w czasach, gdy on byl jeszcze dyrektorem Dabrowskiego Zjednoczenia Przemyslu Weglowego w Sosnowcu. Poznalem Gustka w okolicznosciach, gdy kopalnie stanely przed problemem zaopatrzenia w ziemniaki swoje zalogi.

          A gdy pelnilem funkcje wice przewodniczacego RMKZ-u w Bytomiu, rozmowy nasze odbywaly sie na zasadzie partnerstwa, natomiast niegty nie bylo miedzy nami zadnej zazylosci.

          Choc nasza znajomosc trwala az do stanu wojennego nigdy nie bylismy dla siebie ”dobrymi” znajomymi, ani tez do konca nie bylismy zbiezni w swoich pogladach na temat gornictwa…nie ukrywam, ze darzylem sympatia tego czlowieka, ale poza tym  nic wiecej.

          Z chwila powstania Krajowej Komisji Gornictwa w Katowicach, na czele ktorej stanal dr Henryk Sienkiewicz (prosze tej prawej osoby nie mylic z agentem Jaroslawem o tym samym nazwisku). Od tamtego czasu moja obecnosc w gmachu ministerstwa gornictwa ograniczyla sie do minim, poniewaz do zycia zostalo powolane autentyczne przedstawicielstwo, ktorego nie nalezalo pod zadnym pretekstem dublowac, o czym ”zapominal”(?)- ”czerwony ksiaze” z bytomskiej ”Solidarnosci”.                       

 

          Takie byly zakulisowe ”gierki i gry”  w bytomskiej ”Solidarnosci”.

         

          Dzis, z perspektywy minionego czasu najwyrazniej widac, ze byla to przyslowiowa ”walka o stolki” w naszym Zwiazku. Kto kogo i ile razy ”ogra na ”Solidarnosciowym podworku”.

          Nam z wyboru dzialaczom chodzilo o uczciwy podzial rol.

Rowniez prawda jest to, ze wszystko co dzialo sie zlego wokol nas wybranych przez macierzyste srodowiska, stawalo sie za sprawa zyciowych ”nieudacznikow”, ktorzy napewno przekonani byli, ze w ”Solidarnosci”, naszym robotniczym kosztem uda im sie zrealizowac swoja zyciowa szanse.

          Takich osobnikow jak ”czerwony ksiaze” choc bylo niewielu to jednak wystarczajaco duzo, ktorzy roznymi sposobami przenikaly do ogniw tworzacych sie struktur NSZZ ”Solidarnosc” w naszym regionie by je nastepnie dezorganizowac.

          Po latach dowiedzialem sie z wywiadu Andrzeja Gwiazdy w TV, ze w gdanskim MKZ-cie na 13-u jej czlonkow, 5-ciu z nich bylo agentami SB! Nie tylko w MKZ-cie Gdansk byli agenci sluzb specjalnych.

          Rowniez i w naszych bytomsko-piekarskich strukturach NSZZ ”Solidarnosc” ich nie brakowalo. Byli w kazdym kluczowym dla panstwa zakladzie pracy. Gdzie ich nie bylo?!

 Byli wszedzie bo byla to pajeczyna pokrywajaca cala Polske. Wstepnie szacuje sie, ze bylo ich w calym kraju przeszlo 100 tysiecy! Bardzo trudno nam bylo ich zidentyfikowac poniewaz niektorzy z nich byli naszymi kolegami, znajomymi nawet czlonkami rodziny. dopiero po latach zostaja ujawniani.  

          Wszystkie nieuzasadnione ”vota nieufnosci” zglaszane przeciw poszczegolnym preznie dzialajacym przewodniczacym ZKZ-tow, jak rowniez wszelkiego rodzaju paszkwile, byly ich autorstwa.

          Kilku z nich w okresie stanu wojennego przywdzialo mundury junty gnerala Jaruzelskiego, badz po cywilnemu przesluchiwalo dzialaczy ”Solidarnosci”. Byla to pospolita ”swolocz”, ktora najpierw rozkladala nas od wewnatrz, a w ostatniej fazie naszej dzialalnosci rozbijala nas od zewnatrz.

          Jakas czesc tej ”swoloczy” zostala zweryfikowana i weszla na powrot w struktury panstwowe, a czesc z nich mieniaca sie emigracja polityczna badz tez”solidarnosciowo-opozycyjna”przedostala sie na ”Zachod”.           

          Celem tych ludzi bylo miedzy innymi zniszczyc kazdego, kto bedzie dzialal na szkode PRLu.

          Z ogromna przykroscia musze stwierdzic, ze nie tylko sluzby specjalne swoimi ”kanalami” dokonywaly wsrod nas dzialaczy spustoszen moralnych. sekundowali im w tym procederze rowniez przypadkowe ”sztuki”,  ktore w kraju rodzinnym   jak i na uchodzstwie w swoich srodowisksch dopuszczali sie  s w i n s t w  !

          To oczywiste, ze 10-milionowa ”Solidarnosc” nie byla monolitem bo nim byc nie mogla. W tym olbrzymim Zwiazku znalezli sie rozni ludzie. Ich obecnosc wsrod nas okazala sie destrukcyjna i wroga, wymierzona w nas w nasze rodziny i w ”Solidarnosc”.

To bolesna prawda !

 

*

           

          Na apel Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ ”Solidarnosc”, w miesiacu maju 1981 roku, w lonie Regionalnej Miedzyzakladowej Komisji Zwiazkowej w Bytomiu powstal Komitet Obrony Wiezionych za Przekonania. Przewodniczacym Komitetu zostal moj doradca dr Jerzy Menkes z Uniwersytetu Katowickiego.

 

          Wszystkie powolane do zycia Komitety w Polsce powstaly na bazie obrony praw Czlowieka i Obywatela.

          Kieruja sie one nadzwyczajna potrzeba zwartosci i determinacji calego narodu polskiego w walce o ocalenie publiczne i narodowe oraz pragnieniem Polski sprawiedliwej, wolnej i niepodleglej, powolujac sie na Powszechne Deklaracje Praw Czlowieka, Miedzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, Miedzynarodowy Pakt Gospodarczych, Spolecznych i Kulturalnych oraz na Porozumienia z Sierpnia 1980 roku, a takze na obowiazujace w PRL pozostale akta prawne i umowy spoleczne gwarantujace obywatelom wolnosc, narodowi suwerennosc i panstwu niepodleglosc.

          W ciagu 36-lat istnienia PRL nie bylo praktycznie okresu bez wiezniow politycznych.

Za przekonania i dzialalnosc polityczna sadzilo sie ludzi w okresie ”utrwalania” tzw. wladzy ”ludowej” w okresie stalinizmu skazywano na smierc lub na dlugoletnie wiezienia, szpitale psychiatryczne albo po prostu na tajemnicze zaginiecie bez zadnej wiesci.

         

          W czerwcu 1956,  marcu 1968,  grudniu 1970,  czerwcu 1976 roku, i miedzy tymi znaczacymi datami, pozbawiono ludzi wolnosci, izolujac ich w aresztach sledczych i w wiezieniach pod pretekstem popelnienia przez nich pospolitych przestepstw.

          Mimo braku prawdziwej informacji w srodkach masowego przekazu, spoleczenstwo znalo prawde.

           Dzieki dzialalnosci w latach siedemdziesiatych ludzi, ktorym bliskie byly i nadal pozostaja bliskie idealy wolnosci, demokracji i praworzadnosci, mam tu na mysli ludzi z ROPCiO (Ruch Obrony Praw Czlowieka i Obywatela), KOR (Komitet Obrony Robotnikow) czy preznie dzialajace na Wybrzezu WZZ (Wolne Zwiazki Zawodowe) i my Robotnicy Sierpnia 1980 roku, nie zapomnielismy o nich.

          

           Na apel KKP z dnia 12.12.1980 r., dzialalnosc Komitetow skupiala sie miedzy innymi na zbieraniu podpisow pod pytycja domagajaca sie uwolnienia wiezniow politycznych.

          Wszystkie Komitety Obrony Wiezionych za Przekonania z terenow miast: Bytomia i Piekar Slaskich dzialaly preznie, co oczywiscie musialo bulwersowac sluzby specjalne. Owe sluzby bedac sila wladzy ”ludowej” okreslaly nasza dzialalnosc jako wroga, wymierzona w zdobycze socjalistyczne, godzace w sojusze z ZSRR na czele itd, itp. Utozsamiano nas z dzialalnoscia KPN (Konfederacji Polski Niepodleglej), co w niczym nam nie przeszkadzalo.

          Robilismy to co do nas nalezalo. Drukowalismy, powiewalismy tzw. ”b i b u l e ”, ktora z kolei rozprowadzalismy po zakladach pracy, instytucjch. Zdarzalo sie nawet, ze roznymi ”kanalami” docieralismy do milicji i wojska.

Gdy zaszla potrzeba ”tapetowalismy” miasta i ich osiedla co doprowadzalo wladze do pasji.

          ”Zlotymi raczkami” w tym kierunku okazali sie czlonkowie i dzialacze naszego Zwiazku ”Solidarnosc”.

          W Bytomiu prym wiedli: Jan Rumft, Andrzej Steciuk, Waldemar Zurawicki, Tadeusz Kubera, Jerzy Krol z kopalni ”Rozbark”, Ola Rylko, Boguslaw Gorski z Bytomskich Zakladow Napr. Przem. Weglowego, Edward Rewinski i Andrzej Bachorz z RMKZ-tu, w czym na swoj sposob sekudowala im mgr Teresa Chlebik z ”Oswiaty”, przy wspoludziale mlodziezy licealnej i zawodowej, ktora w wolnym czasie od zajec szkolnych z wlasnej woli wlaczala sie do kolportazu.

          W Piekarach Slaskich dominowali gornicy z kopalni ”Andaluzja” w osobach: Arkadiusz Dybowski, Henryk Prokop, Zbigniew Salamon, Marian Urbanczyk, Jerzy Czepkowski, ktorych wspierali: Zdzislaw Sekula i Jedrzej Arc z kopalni ”Julian” oraz Ryszard Szlega z ”Montometu”.

          Wszystkie Komitety odwaznie i stanowczo domagaly sie od najwyzszych  wladz realizacji 3 i 4 punktu Porozumienia Sierpniowego zawartego w Gdansku dotyczacego bezwarunkowego zwolnienia z aresztow i z wiezien wszystkich bez wyjatku, ktorzy dzialali na rzecz sprawiedliwosci spolecznej zgodnie z wlasnymi przekonaniami.       

          Osoby dzialajace w Komitetach najbardziej aktywne byly w organizowaniu obchodow upamietniajacych wszystkie rocznice niepodleglosciowe.

          Na podkreslenie nalezy fakt, ze bytonscy   dzialacze  wmurowali pamiatkowa tablice w  kosciele p.w. Podniesienie Sw. Krzyza w Bytomiu.        

           

          Komitety dzialajac zbieraly podpisy pod nazwiskami:

                                         

                                          Leszek Moczulski

                                          Tadeusz  Stanski

                                          Tadeusz Jedziszak

                                          Romuald Szeremietiew

                                          Wojciech Ziembinski

                                          Krzysztof Bzdyl

                                          Zygmunt Golowski

                                          Jerzy Sychut

                                          Piotr Opozda

                                          Piotr Szczudlowski

                                          Ryszard Kowalczyk

                                         Jerzy Kowalczyk 

        

*

 

          Pomimo reformowania RMKZ-tu, spraw do zalatwienia nie ubywalo w poszczegolnych sekcjach i dzialach, a wrecz przeciwnie. Ciagle cos sie dzialo wokol nas.                                          

 

          Wazna sfera aktywnosci RMKZ – Bytom stanowila dzialalnosc sekcji gornictwa, ktora najbardziej borykala sie z problemami, jakie tej galezi przemyslu fundowal rzad i jego partia. Ciagle nagabywanie braci gorniczej stawialo nas w pozycji ”miedzy mlotem, a kowadlem”, a tematem przekupstwa gornikow stal sie znany w calej Polsce.

        Rzad za wszelka cene dazyl do uchwycenia utraconego ”przeczolka”, by nastepnie moc odzyskac swoje wplywy w sektorze gornictwa, ktory byl dla niego tak bardzo wazny wrecz strategiczny.

          Czerwoni khnerzy” doskonale zdawali sobie sprawe z sytuacji, ktora nie wrozyla im nic dobrego. Ich wyprobowane metody wplywu na spoleczenstwo ”kija i marchewki”, w tym wypadku nie mogly zupelnie wchodzic w rachube. Oczywiscie robili oni roznego rodzaju teorytyczne i praktyczne przymiarki, ale w praktyce nie mogli wyjsc z impasu oskarzajac ”Solidarnosc” o destrukcje w gornictwie.

          Gdy premier, zwierzchnik sil zbrojnych gen. Wojciech Jaruzelski, wskazywal na nas jako na chamulec w wydobywaniu wegla, w pierwszej polowie lipca 1981 roku przybyl do naszego regionu Lech Walesa wraz z grupa dzialaczy Krajowej Komisji Porozumiewawczej.

Celem wizyty bylo spotkanie z Krajowa Komisja Gornictwa i z czolowymi dzialaczami naszego Regionu w sprawie namawiania gornikow do przepracowania osmiu wolnych sobot do konca biezacego roku.

          Mialo to byc wcisniecie gowna w rece Jaruzelskiego” jak to okreslil sam autor tego apelu. Miala to byc  o d p o w i e d z  ”Solidarnosci” na zarzuty generala kierowane pod adresem naszego Zwiazku.

         

          Musze nadmienic, ze ta przepychanka na plaszczyznie Rzad – ”Solidarnosc”, spotkala sie z uzasadniona krytyka wielu kopalnianych dzialaczy, ktorzy przez szereg  miesiecy przekonywali gornikow, by nie sprzedawali swoich nadwatlonych sil. Apelowali do swoich kolegow by za zadna cene nie lamali postanowien zawartych w Protokole Porozumien Jastrzebskich z dnia 3 wrzesnia 1980 roku.

          Takie manewry przewodniczacego dziesieciomilionowego Zwiazku budzily w nas sluszne niezadowolenie.

          Od miesiaca marca byl to drugi powazny ”niewypal, ktory stopniowo obnizal ”loty” Walesy na Slasku.

                                 Kto z nas mial racje pokazal czas!

          Zeby zakonczyc temat ”Apel Walesy do gornikow” -  dopowiem, ze stworzylismy z ”marszu” grupy robocze w sklad ktorych weszli czlonkowie ”Kakawki” i rozjechalismy sie po wszystkich kopalniach, by uswiadamiac zbalamuconych gornikow co do slusznosci apelu.

           Mnie przypadla grupa Stanislawa Wadolowskiego wice przewodniczacego Regionu Pomorza Zachodniego w Szczecinie.

          Bylismy miedzy innymi na ”mojej” kopalni – ”Andaluzja”, ktora swoj pierwszy wydobyty wegiel w wolna sobote wytransportowala pod nadzorem zakladowej ”Solidarnosci” do Centrali Zbytu, ktora w obecnosci naszego przedstawiciela rozdysponowala ten wegiel tam, gdzie on byl najbardziej potrzebny w kraju. W tym konkretnym przypadku do Zakladow Celulozowo-Papierniczych w Ostrolece.

Taka podstawa braci gorniczej ”Solidarnosci” nie mogla sie podobac czynnikom wladzy ”ludowej”, ktora oskarzyla nas  o  uprawianie szkodliwej  polityki wobec rzadu !                                                                 

 

                                                                                                                     

*  *  *

                                                     

        

           Zblizajac sie do I-go Wojewodzkiego Zjazdu Delegatow w naszym regionie i im bylo blizej to tego wydarzenia tym bardziej niektore zetkazety ”olewaly” swoje obowiazki wzgledem RMKZ-tu w Bytomiu.

          Postanowilem wiec dokonac pewnej ”terapii” za pomoca artykulu p.t. ”Pomozcie ich obudzic”, ktory ukazal sie w naszym nieocenzurowanym biuletynie – ”Konkretnie” Nr 6 z data 13.07.1981 roku.

 

          ”W zwiazku z nagminnym lamaniem Statu NSZZ ”Solidarnosc”, jak rowniez nieprzestrzeganiem przez pseudodzialaczy zwiazkowych Uchwal i zalecen podejmowanych w naszym Regionie, przedstawiam kilka uwag do przemyslenia i wyciagniecia  z nich odpowiednich wnioskow.

          Dotyczy to wylacznie tych, ktorzy otrzymali od swoich zalog mandaty zaufania, a nie sluza naszej wspolnej sprawie.

          Otoz, nie tworza monolitu zwiazkowego, tworza natomiast grupki ludzi bawiacych sie w ”Solidarnosc”. Nie rozumieja i nie chca zrozumiec okreslenia ”demokracja zwiazkowa”. Ich postepowanie nie moze budzic zaufania u tych dzialaczy, ktorzy zawsze swoja codzienna postawa i dzielnoscia buduja nasz Zwiazek, zrodzony z gniewu klasy robotniczej calego kraju.

Mamy wielu dzialaczy wiernych i nie ugietych, zawsze gotowych do poswiecen, ale mamy tez i pseudodzialaczy, ktorzy:

1.     Nie uczestnicza w naszych zebraniach zwiazkowych.

2.     Nie skladaja preliminarzy, choc mija juz pierwsze polrocze (przez nich pracownicy etatowi sa narazeni na nieregularne otrzymywanie wyplat, sanatoriow, a ich dzieci nie pojada na kolonie letnie). Male zaklady stoja przed problemem dofinansowan i  jezeli tego nie  uczynimy, grozi im wchlaniecie przez zwiazki branzowe.

3.     Nie odprowadzaja regularnie lub wcale skladek czlonkowskich do Banku na konto RMKZ    Bytom.

4.     Nie biora czynnego udzialu w zyciu i w pracach naszego regionu   (dyzury), domagaja sie  wiele, a w zamian nic nie daja.

5.     Wystawiaja calemu Zwiazkowi zla opinie, co sprzyja naszym wrogom, dajac im argument do krytycznych ocen i uwag.

 

          Piszac te gorzkie slowa prawdy, kieruje sie dobrem nas wszystkich. Nie chodzi mi o przyslowiowy ”swiecznik” Jestem dzialaczem, ktory dla naszego Zwiazku poswiecil wszystkie swoje prywatne zycie, z utrata rodziny wlacznie, pragnac tylko sluzyc Zwiazkowi uczciwie. To moj cel zycia i jako odpowiedzialny przed Wami za organizacje pracy w ZKZ-tach, musze walczyc z przejawami zla.

          Wybraliscie mnie na sluzbe, a nie na marionetke, ktora chce przetrwac do Wyborow w Regionie Slaska i Zaglebia, jak czynia to niktorzy z Was.

          Wiec zrozumcie moje intencje.

Wiem, ze byly pewne nieprawidlowosci w pracy samego RMKZ, lecz musze nadmienic, ze my obecnie bez Waszej pomocy, Kolezanki i Koledzy, nie jestesmy w stanie przebudowac naszego RMKZ-tu w Bytomiu.

          Wiem rowniez, ze praca dzialaczy w zakladzie pracy jest praca bardzo ciezka i niewdzieczna, narazeni jestescie na ciagle ataki, drwiny, nieprzychylnosc i brak zrozumienia. Ale kazdy z nas musial byc swiadomy, ze z wlasnej i nie przymusowej woli oddaje sie na ciezka sluzbe.

          ”Mniej zajmowac sie ”pietruszka” – jak powiedzial Lech Walesa na Stadionie Slaskim w Chorzowie w dniu 14 czerwca 1981 roku, …”lecz wiecej poswiecac czasu na budowe silnego Zwiazku – to jest nasz cel nadrzedny”.

          Nie robmy sobie nawzajem laski. Obudzmy opieszalych.

Nie posadzam ich jeszcze o zla wole, po prostu brak im rozwagi i logicznego rozumowania.

          Obawialismy sie rozbicia zwiazkowego od zewnatrz. Nie rozbijajmy sami ”Solidarnosci” od wewnatrz. Pamietajmy, ze to my – NSZZ ”Solidarnosc” piszemy historie ruchu odnowy w naszym kraju.

          Nie wolno nam dopuscic do tego, aby nasze dzieci w przyszlosci mialy do nas uzasadnione pretensje, ze zmarnowalismy to, co moglo sluzyc pokoleniom Polakow !

 

                                           Wiceprzewodniczacy RMKZ-NSZZ ”Solidarnosc”                                                                                         

                                                                        w Bytomiu 

                                                             Edward Czerneszewicz

 

          Nadchodzily do nas informacje listowne z roznych zrodel, ktore donosily o wprost niewiarygodnych sprawach, jakie mialy miejsce nie tylko w naszym regionie, ale rowniez w innych regionach naszego kraju.

          Sprawy te w przewazajacej czesci dotykaly rozkradania naszej Ojczyzny na niespotykana skale przez wysokich i srednich ranga funkcjotariuszy partyjnych.

Posluze sie tylko jednym przykladem, poniewaz przytoczenia calosci materialow tego procederu wymaga odrebnego opracowania.

          To co ja przedstawie jest tylko ”wierzcholkiem gory lodowej”, za ktora kryli sie pospolici zlodzieje z legalnymi na zlodziejstwo ”patentami”, ktorych udzielila im ich partia.

          Wiadomo, ze samo czytanie listowych informacji, jak rowniez samo potepienie zla nie moglo rozwiazac tego problemu. Musielismy tak dzialac, by nie dopuscic do dalszych rabunkow i kradziezy dokonywanych przez ”nowe partyjne garnitury” czyli ludzi, ktorzy mogli ukrasc to czego nie zdazyli ”wyrabowac” ich poprzednicy.

          Nasza rola byla nie do pozazdroszczenia, poniewaz ”lupy” byly im prawie przepisywane.

          Nalezy rowniez zauwazyc, ze nasz dzial informacji przy pomocy naszego biuletynu – ”KONKRETNIE” przekazywal Czytelnikom szereg spraw tego typu, ktorych nie sposob bylo znalezc w prasie rezimowej.

          Do redakcji naszej naplywaja wciaz liczne sygnaly potwierdzajace ogromna liczbe oszustw w naszym regionie . Wybralismy jeden z ciekawszych listow, ktorego autor prosil o zachowanie jego nazwiska do wiadomosci redakcji – uwazamy albowiem, ze stanowi on dosc istotny obraz zwyczajow tych, ktorzy w naszym imieniu sluzbe publiczna wypelniali.  

          Nim oddam glos autorowi listu, pozwolilem sobie na  zamieszczenie do niego motta:

                               

                                           Dobrze jest przy mamie,

                                           Dobrze jest przy tacie,

                                           Lecz najlepiej chlopcy,

                                           Jest nam w aparacie !

         

A oto tresc listu:

          ”Nie zgadzam sie, z tym, ze ”Solidarnosc” to kontrrewolucja. ”Solidarnosc” nie dazy do kontrrewolucji, lecz domaga sie spolecznej kontroli poczynan wladzy. ”Solidarnosc”. pragnie aby we wladzach wszystkich szczebli mozliwy byl wglad spoleczny, aby decyzje byly zgodne z interesem spolecznym. Wladza ma zajdowac sie w rekach ludu pracujacego miast i wsi, a nie w rekach zbiurokratyzowanych klik !

          Opisze przyklad, ktory w sposob oczywisty pozwoli Czytelnikowi wysnuc wniosek, ze ”Solidarnosc” wie czego chce. A oto jeden z przykladow:

          Dzialo sie to wtedy, kiedy I sekretarz KW PZPR w Katowicach byl Edward Gierek, a I sekretarzem KM PZPR w Bytomiu byl tow. Przemenski.   

          Bytom wowczas liczyl przeszlo 200 tys. mieszkancow. Tow. Przemenski sekretarzowal w Bytomiu przez 3 lata. A oto jak realizowal w praktyce kierownicza role partii.

          Co roku obchodzil uroczyscie swoje urodziny. Uroczystosc ta miala czesc oficjalna oraz czesc nie oficjalna. W czesci nieoficjalnej nie bralem udzialu. W czesci oficjalnej bralem udzial trzy razy. Na czym polegala i jak przebiegala czesc oficjalna ?

          W sekretariacie KM PZPR w Bytomiu przy telefonie (w ten uroczysty dzien), siedzial zaufany funkcjonariusz KM PZPR o ”odpowiednich kwalifikacjach moralnych” i mial przed soba liste wszystkich zakladow pracy z terenu calego miasta. Bylo wowczas tych zakladow w Bytomiu okolo 140, w tym 8 kopaln 2 huty itp. Funkcjonariusz ten kolejno wg. listy dzwonil do dyrektorow zakladow pracy i mowil:… ”towarzyszu dyrektorze, dzisiaj ”pierwszy” ma urodziny. Wiecie, cos by trzeba bylo… Poniewaz wasze przedsiebiorstwo jes male, to wystarczy prezent do 3 tys. No wiecie, do tego kosz kwiatow, koniak – wiecie !”

          Co mial robic dany dyrektor ? Wzywal kierownika zaopatrzenia R.A. i mowil: ”Kolego, I-szy ma urodziny i trzeba szybko zalatwic prezent do 3 tys. zl. – kosz kwiatow i dobry koniak. Rachunek musi byc na cos innego, np. piecyki elektryczne, ktore jakos sie rozchoduje. Moze byc kupon dobrego materialu plus zegarek…, no wiecie kolego ! – glupia sprawa, ale trzeba”.

Kiedy wszystko bylo juz zalatwione, wowczas z zakladu typowano 3- osobowa delegacje ktora zawozila i wreczala I-mu dowod wielkiego przywiazania do linii (wiadomo jakiej !

Ja wreczalem te prezenty. Wchodzilo sie do sekretariatu, gdzie ow zaufany pytal:”Towarzysze z jakiego zakladu ”? Po uzyskaniu informacji stawial ”ptaszek” na liscie obok nazwy przedsiebiorstwa. ”Prosze w te drzwi”. Delegacje wchodzily do duzego pokoju, gdzie wzdluz scian ulozone byly liczne prezenty. Lezaly na regalach, a nawet na podlodze – kupony materialow, zegarki, krysztaly itp.

          I-szy wstal usmiechniety, wyciagnal prawice ktora bylo mozna uscisnac i zlozyc zyczenia. Na tym konczyla sie czesc oficjalna.

          Samochody i delegacje ciagnely sie jak do kosciola. Az serce roslo, gdy widzialo sie te materialne dowody poparcia i zaufania. Zgrzytac zebami nikt sie nie odwazyl. Jezeli dodam, ze kopalnie fundowaly prezenty rowniez po 15 tys. zl. – to latwo policzyc, ze w ten uroczysty dzien I-szy zebral co nalmniej 1 milion zlotych.

          Tak bylo przez trzy lata. Po trzech latach tow. Przemenski zostal przeniesiony na dyrektora huty do Siemianowic Slaskich. Oto jeden z przykladow, moga byc nastepne.

         Czy wobec tego istnieje potrzeba spolecznej kontroli nad wladza ? Napewno Tak !

Bo nie tylko I-szy sekr. KM PZPR tak czynil. Robilo tak w Bytomiu wielu, np. w Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Zmuszano dyrektorow by kradli ! Istnial system. Ze tak bylo – dowodow mamy, dzieki ”Solidarnosci”, az nadto.

          Tak tworzyly sie ”uklady” i ”kliki”

Tyle listu Czytelnika.

          Na pozur niewinne igraszki ”drobnych plotek”, zupelny zanik godnosci wladzy – to przedmurze grubych afer.

F e u d a l n e   zwyczaje na socjalistycznych dworach, dlugie jeszcze lata frapowac beda historykow. Ale jak takie nonsensy wpisac w historie rychu robotniczego ?

 

To poprostu  W S T Y D  !!!  

 

          Natomiast ja chce jeszcze dodac ze swej strony,  ze obecna sytuacja gospodarcza Polski i jej zadluzenia w krajach kapitalistycznych, w wysokosci przeszlo 24 miliardow dolarow w pozyczkach dlugoterminowych, dla nas obywateli Polski jest olbrzymim zaskoczeniem – jak mozna bylo do tego dopuscic nie pytajac o to narodu, a teraz nawolywac do wydajnej i tworczej pracy, bo nadszedl okres splaty. Rodzi sie istotne pytanie: na co zuzyto te pozyczki – oczywiscie znalezienie trafnej odpowiedzi jest bardzo zawile choc wprawdzie prasa, radio i TV co nieco wyjasniaja ale nigdzie nic nie jest powiedziane do konca.

 

          Z artykulu ”Trzeba placic” zamieszczonego w Gazecie Zachodniej z dnia 27-28.12.1980 r. dowiadujemy sie, ze dwie trzecie pozyczki zostalo zuzyte na zaopatrzenie materialowe.

Oczywiscie artykuly nie wyjasniaja o jakie zaopatrzenie materialowe chodzi, komu i do czego bylo ono niezbedne.

          Z materialu prasowego ”Lepiej raz zobaczyc” (korespondencja z ZSRR), zamieszczonego w Polityce nr 4680 dowiadujemy sie miedzy innymi, ze przy budowie rurociagu Oremburskiego na wartosc jednego rubla transferowego musielismy dac z dochodu narodowego 80-100 zlotych.

          Ale aby nie wypaczac tresci artykulu przetaczam jego fragment:

         

          ”Niestety zdarza sie, ze przystepujac do rozmow handlowiec nasz ma mocno ograniczone pole negocjacji, ma to miejsce wowczas, gdy ramowe porozumienie zostalo zawarte juz wczesniej przez polityka nie zajmujacego sie minusami miedzynarodowej wymiany. A wlasciwe ramowe zasady porozumienia, jak np. sposob obliczania kosztorysu inwestycji, moga pozniej determinowac szczegoly kontaktu i okreslic jego efektownosc.”

         

          Po przeczytaniu artykulu ”Mity i prawda o handlu z ZSRR” zamieszczonym w Polityce nr 8/81, odnosimy wrazenie, ze autor tej wypowiedzi prasowej za wszelka cene pragnie nas przekonac, ze gdyby nie ZSRR to Polska i jej gospodarka nie moglaby istniec, a wymiana handlowa jest bardzo korzystna. Przytaczane ceny porownuje z cenami swiatowymi, ale nie bierze sie pod uwage jakosci i rodzaju surowcow. A moze autor nie wie o tym, ze istnieja np. rudy zelaza nisko i wysokoprocentowe. (limonit i magnetyt), ze podobnie jest przeciez i z innymi suwowcami. Nie mniej artykul wyjasnia pewne problemy handlu z ZSRR i aby nie wypaczyc tych zagadnien przytaczam tresc wybranych akapitow.

 

          Londynskie Studium Spraw Polskich przedstawia w skrocie sytuacje finansowa Polski, tak, jak ja widza specjalisci.

1.     Suma zadluzenia – nikt nie jest w stanie ustalic sumy zadluzenia, gdyz Polska nie jest czlonkiem Miedzynarodowego Funduszu Monetarnego.

     Istnieja rozne metody obliczen, a poza tym nikt nie wie jakich      

    oprocentowan podnoszacych zadluzenie Polska nie zaplacila.

2. Wierzyciele Polski – sa trzy grupy wierzycieli:

a)     Panstwa RWPG, ktorym Polska jest winna w roznych walutach okolo  

     2-ch mld. dolarow,

b)    rzady panstw eksportujacych do Polski glownie w formie ich gwarancji eksportowych – 10,5 mld. Dolarow. Glownym wierzycielem jest RFN – okolo 4,5 mld. dolarow,

c)     60 prywatnych bankow amerykanskich i europejskich – okolo 16-17 mld. dolarow.

2.     Platnosc – wiekszosc uzysksnych pozyczek przewiduje ich splacenie w 1981 i 1982 roku.

3.     Kapital do splacenia w biezacym roku wynosi 7,5 mld. dol. Oraz 2,5 mld. dolarow oprocentowan. 900 mld. dol. beda kosztowaly konieczne dostawy w biezacym roku. W sumie wynosi to 10,9 mld. platnosci natyczmiastowej.

4.     Negocjacje – poniewaz nie jest mozliwe prowadzenie negocjacji jednoczesnie z taka duza iloscia wierzycieli, powstal komitet reprezentujacy zainteresowane banki, z ktorymi rzad polski i Bank Handlowy prowadza rozmowy. Komitet rowniez odbywa swoje posiedzenia bez udzialu Polski. Delegaci polscy prosza o zmiane warunkow platnosci i o nowe konieczne kredyty.

5.     Rozwiazanie problemu – RFN proponuje przesuniecie terminow platnosci z podwyzszeniem oprocentowania.

USA – proponuje zachowanie wysokosci obecnego oprocentowania, ale dodanie kary za nieoplacone zobowiazania.

     Wierzyciele sa przede wszystkim zainteresowani poprawa sytuacji ekonomicznej kraju, bez ktorej rozmowy o splatach sa bezprzedmiotowe. Rzady panstw zainteresowanych sklonne sa udzielic bankom prywatnym koniecznych gwarancji do czasu, gdy Polska bedzie w stanie splacic swoje dlugi.

 

A oto ”pompa ssaca” pt.:                                                                        

 

 R u b e l    T r a n s f e r o w y :

         

          ”Rubel, o ktorym tu mowimy, nie jest pieniadzem lecz jednostka obrachunkowa, podobnie jak nasz zloty dewizowy.

Obecnie np. 1 rubel rowna sie okolo 1,53 dolara i okolo 4,44 zlotego  dewizowego. Zdarza sie, ze na rachunek ZSRR dokonujemy zakupow w II obszarze platniczym placac  d o l a r a m i,  a ZSRR zwraca nam w  rublach po kursie, ktory przetoczylem.

Dotyczy to miedzy innymi specjalistycznego wyposazenia statkow dla ZSRR, mialy tez miejsce takie tranzakcje realizacji tzw. wspolnych inwestycji surowcowych na terenie ZSRR”…

          

          ”Wracajac do sprawy rubla transferowego: nosi on te nazwe od dawna, ale nigdy nie byl on transferowy czyli przenoszony. Nie mozemy placic np. naleznosci z NRD, zadluzenia w Czechoslowacji. Przez to handel miedzynarodowy w RWPG (Rada Wzajemnej Pomcy Gospodarczej) jest suma stosunkow dwustronnych”…

           Wspomnialem o wspolnych inwestycjach. Budujac rurociag Nowopolocki uzyskalismy wyraznie niekorzystne rezultaty finansowe. Tym bardziej dotyczy rurociagu Surgockiego, bo na trasie jest okolo 80 km. bagien. Sama budowa rurociagow oplacalna nie jest – dopiero sprowadzana ta droga do Polski ropa jest tansza niz z innych zrodel”…

          ”Sprawa tzw. ”eksportu niewidocznego” nie jest w krajach RWPG uregulowana. Mechanizm cenowy nie zostal zastosowany nie tylko w stosunku do tzw. wspolnych inwestycji, ale tez do oplat transferowych, ktore powinny opierac sie o ceny europejskie a tymczasem ustalone sa na plaszczyznie nizszej.

Polska jako kraj typowo tranzytowy moglaby uzyskac wiecej”…

          ”Skonczmy z mitami. Sa w stosunkach miedzy krajami RWPG tereny dzialalnosci, gdzie prawa ekonomiczne maja jeszcze ograniczony dostep. To sprawa negocjacji i doskonalenia wspolpracy. Czas najwyzszy jednak aby rozwiazac pewne opory, by obok slow pomoc, wspolpraca, uzywac takich slow jak: handel, kredyt, procent”…

          Uwazamy, ze przytoczone przez nas akapity sa bardzo wymowne – nic dodac nic ujac.

          Dnia 22 kwietnia 78 r. o godz. 12.05 podano w radio do publicznej wiadomosci, ze Polska wybudowala w ZSRR  200 kompletnych zakladow pracy o nowoczesnym wyposazeniu oraz podano, ze co piaty statek plywajacy pod bandera ZSRR to statek produkcji polskiej, co stanowi 700 nowoczesnych jednostek plywajacych o roznym przeznaczeniu eksploatacyjnym.

          Z programu DTW ”Glob” prowadzonego niegdys w ramach dyskusji ekonomacznych dowiedzielismy sie, ze nasi handlowcy i specjalisci od kontaktow z krajami kapitalistycznymi uwazaja za korzystne takie tranzakcje, w ktorych za wartosc jednego dolara placimy  150-250 zl. z dochodu narodowego.

          Obserwujac w latach ubieglych w Dziennikach  Telewizyjnych widzielismy jak przedstawiciele Wietnamu, Kampuczy… dziekowali naszym wladzon politycznym i Rzadowi za udzielona im pomoc gospodarcza.

          Ogladalismy programy, ktore swiadczyly o udziale Polski w budowie kombinatu celulozowego na Syberii oraz o zamierzeniach parcypowania w budowie ”Chmielniciej elektrowni atomowej”. Z drugiej strony pokazywano nam bogactwo i szybki rozwoj gospodarczy ZSRR.

          Poza tym Rzad Polski winien zdawac sobie sprawe z tego, ze powszechnie wiadome jest ze, Huta Katowice dla gospodarki naszego kraju byla inwestycja zbedna.

Realizowano ja dla potrzb gospodarki ZSRR w ramach wzajemnej wymiany w RWPG .

        

           Niewiele i niechetnie mowi sie o tym, ze budowa rurociagow pociaga za soba koniecznoc wybudowania wzdluz nich drog, linii zasilania energetycznego, linii telekomunikacyjnych, stacji pomp i calej infrastruktury towarzyszacej, a sa to koszta niebagatelne.

          Jak wynika z wyzej przytoczonych fragmentow artykulow domyslac sie tylko mozna, ze rury, izolocje sprzet do budowy, kupowane byly w krajach kapitalistycznych za dolary. Za wartosc jednego dolara otrzymujemy od ZSRR  0,65 rubla (wynika to z przeliczenia). Jezeli uwzglednimy cene jaka musimy placic za jednego dolara w krajach kapitalistycznych (zgodnie z kontraktami zawartymi) to nie rzadko na wartosc jednego dolara dajemy z dochodu narodowego wartosc, ktora waha sie w granicach 230-384 zl. (wg. przelicznika).

        

           W swietle wyzej wymienionych faktow  bardzo mglawicowo wyglada splacanie zadluzenia naszego na Zachodzie. Nalezy tez nadmienic, ze kapital jaki zostal zaangazowany do budowy rurociagow przynosi 3 % rocznie, bo taka stopa procentowa obowiazuje w ramach RWPG, a splata kredytow zaciagnietych przez ZSRR bedzie nastepowala w formie wieloletnich dostaw surowcowych. Natomiast Polska od tych kredytow na Zachodzie placic musi 10-15 %. Jesli uzglednic, ze handlowcy ZSRR stosuja obecnie tzw.ceny kroczace na te surowce, co znaczy, ze kazdego roku beda ustalane na poziomie sredniej swiatowej, to zawarte tranzakcje dyskryminuja jednoczesnie Polske jako partnera handkowego ZSRR.

           Stosowanie takich metod doprowadzi do tego, ze bankierzy zachodni chca miec pewnos odzyskania swych pieniedzy beda domagac sie prawa do pokierowania nasza gospodarka.

 

          Panu, Panie GIEREK nie ma potrzeby tlumaczyc, ze pachnie to utrata suwerynnosci, tak jak i tego, ze kraj przez wiele lat bedzie eksploatowany przez naszych partnerow na poziomie niewolniczym, a na to my sie nie  z g a d z a m y !

         

          Datego tez domagamy sie aby Rzad:

 

1.       Wystapil do ZSRR o zaplate w dolarach, a nie w rublach, za wszystkie wykonane przez Polske inwesrycje w ZSRR uwzgledniajac w zaplacie tej obowiazujaca nas stope procentowa 10-15%.

2.       Ujawnil do wiadomosci publicznej na co zostaly zuzyte pozyczki dolarowe.

3.       Wycofac sie z uczestnictwa Polski w programach kosmicznych i wspierania gospodarczego krajow III swiata w tym: Wietnamu, Kampuczy, Afganistanu i innych.

4.       Ustalic wartosc zlotego w sposob jednoznaczny i zrezygnowac z tzw. zlotego dewizowego, jak tez przyjmowania do rozliczen  r u b l a   t r -a n s fe r o we g o  uwazamy, ze rozliczenia musza byc dokonywane w walutach  wymiennych.

5.       Wycofal sie z uczestnictwa w realizacji inwestycji w ramach RWPG, ktore beda splacone pozniejszymi dostawami surowcowymi lub energia, kontrakty musza opiewac na realna wartosc w walutach wymiennych, oczywiscie z zyskiem.     

6.       Wyeliminowal  udzial niekompetentnych osob w zawieraniu kontaktow gospodarczych i wynegocjowal rekompensate za niekorzystne kontrakty obowiazujace na budowie rurociagow na terenie ZSRR.

7.       Uporzadkowal zagadnienie oplat tranzytowych na poziomie europejskim, a cala dzialalnosc pomoc- wspolpraca sprowadzil do pojecia handel, kredyt i procent – w swiecie nie ma nic za darmo o czym sie przekonalismy.

8.       Podac do ogolnej wiadomosci w czym wyraza sie nasza pomoc gospodarcza dla III swiata i ile to stanowi wartosciowo.

9.       Podac do ogolnej wiadomosci sposob podzialu i wielkosci dochodu narodowego Polski.

 

          Uwazamy, ze Rzad Polski nie bedzie mial zadnych trudnosci, aby uporzadkowac zagadnienia wynikajace ze wspolpracy w ZSRR, poniewaz do przyjaciol mozna sie zwrocic w najklopotliwszych sprawach, zwlaszcza, ze przyjazn te gwarantujemy w Konstytucji i na przyjazn, te sklada przysiege zolnierz polski.

         

          Natomiast nie mamy watpliwosci, ze bankier na Zachodzie bedzie chcial wyegzykowac wszystko co do grosza, bo na tym polega jego istnienie. Nie mamy watpliwosci, ze Rzad ZSRR zrozumie nasza trudna sytuacje, w jakiej znalezlismy uczestniczyc w rozbudowie potencjalu gospodarczego ZSRR, a poniewaz to kraj przeogromnie bogaty to tez nie bedzie mial zadnych trudnosci z udzieleniem nam pomocy w formie zaplaty za to, co w ich kraju wybudowalismy.

          Jedynie taka postawa moze wytracic z rak argumenty wszystkim antysocjalistom w Polsce.

 

          Nie wyobrazamy sobie Polski innej, dlatego tez lekkoduchow, dysponentow tego czego nie wypracowali, a szczodrze obdzielajacych wszystkich, tylko nie wlasny narod – musimy, i to bardzo szybko, wyeliminowac z zycia gospodarczego kraju ! A wszystkich ludzi pazernych, tych co szastali naszymi towarami po cenach nizszych od kosztow produkcji jedynie z checi osobistego zysku nalezy  oskarzyc  o  g r a b i e z  d o c h o d u  n a r o d o w e g o – a tym samym o dzialalnosc na szkode gospodarcza Polski !

           Mamy nadzieje, ze Pan Premier, udzieli na wyzej wymienione sprawy odpowiedzi i poda je do wiadomosci publicznej.

 

                                     Podpisy sygnatariuszy listu w liczbie 1097 podpisow.

 

Drodzy Przyjaciele.

         

          Do ”rozanca zubozania naszego kraju” nie moze zabraknac jednego z wielu jego paciorkow jakim byl WYKAZ towarow wysylanych do ZSRR przez przejscie graniczne Przemysl Bakonczyce-Nizankowice (Chirow ZSRR).         

          

Maj 1981 r.

                          Obuwie                             - 37 wagonow

                          konfekcja                         - 28 wagonow

                         wykladziny podlogowe    -   2 wagony

                         galanteria skorzana         -   8 wagonow

                         tkaniny                              -  5 wagonow

                         namioty                              -  2 wagony

                         kapy                                   -  5 wagonow

                         wyroby cukiernicze          - 14 wagonow

 

Czerwiec 1981 r.

                         Lekarstwa                        -   2 wagony

                         obuwie                              - 81 wagonow

                         konfekcja                          - 49 wagonow

                         wykladziny podlogowe    -   4 wagony

                         galanteria                         - 18 wagonow

                         namioty                            -   5 wagonow

                         tkaniny                             - 12 wagonow

                         kapy                                  - 14 wagonow

                         wyroby cukiernicze         -   6 wagonów

Lipiec 1981 r.

 

                         Obuwie                                - 36 wagonow

                         konfekcja                            - 21 wagonow

                         wykladziny podlogowe      -  9 wagonow

                         galanteria                            -12 wagonow

                         kosmetyki                            -  1 wagon

                         tkniny                                  -12 wagonow

                         bielizna, koszule                  -  6 wagonow

                         biustonosze                          -  1 wagon

                         namioty                                -  4 wagony

                         kapy                                     -  9 wagonow

                         wyroby ponczosznicze        -  1 wagon

 

Sierpien (do 10-go) 1981 r.

                         

                          Lekarstwa                             -  2 wagony

                          obuwie                                  -11 wagonow

                          konfekcja                              -  7 wagonow

                          wykladziny podlogowe        -  7 wagonow

                          galanteria                             -  2 wagony

                          kosmetyki                             -  2 wagony

                          tkaniny                                 -11 wagonow

                          bielizna koszule                    -  2 wagony

                          namioty                                 -  4 wagony

                          kapy                                      -  9 wagonow

                          kondensatory                       -  1 wagon.

 

          Przegladajac wykazy zdawcze mozna zauwazyc, ze najczesciej byly wysylane wagony z obuwiem – 213, z konfekcji – 146, z galanteria – 94, z tkaninami – 57 i tyle samo z wyrobami cukierniczymi.

Oprocz tego w miesiacach: luty, marzec i kwiecien dodatkowo wyslano –

1 500 maszyn do szycia, a u nas trzeba bylo zapisywac sie na przedplaty !

          W tych sprawach tylko tyle udalo sie nam ustalic. A, ile wytransportowano w innych miesiacach,  l a t  poprzednich, pozostanie tajemnica poliszynela !        

”Co jest grane ” ?

         

          W ”Trybunie Ludu” z dnia  21 maja 1981 r. ukazal sie artykul Marka Szymanskiego pt.:”Nie tylko odpowiedzi na pytania”. Jest to  relacja autora z  zakladowej konferencji partyjnej w torunskiej ”Elanie”, gdzie odpowiedzi na pytania udzielal czlonek Biura Politycznego KC PZPR, sekretarz KC Stefan Olszowski, w sprawie sytuacji gospodarczej Polski.

Sekretarz Olszowski powiedzial miedzy innymi.: ”… my nie sprzedajemy dla ZSRR od stycznia br. ani jednej tony wegla…”

 

A oto jak wygladaja rzeczywiste fakty:

        

           Wykaz pociagow wysylanych przez kopalnie ”Bobrek” w Bytomiu dla odbiorcy ”Sojuzpromexport”- Moskwa w miesiacu kwietniu 1981 r.:

 

             Kierunek                    Wyslano ton                Data

 

              Terespol                          1,483                  03.04.1981 r.

                                                    1,443                  06.04.1981 r.

              Zabki Bialostockie          1,449                  08.04.1981 r.

                                                   1,448,5               09.o4.1981 r.

              Terespol                          1,444,5               17.04.1981 r.

                                                    1,411                  21.04.1981 r.

                                                    1,442,5               22.04.1981 r.

                                                    1,521                  23.04.1981 r.

                                                    1,472,5               27.04.1981 r.

                                                    1,295,5               25.04.1981 r.

     

          W sumie wyslano w miesiacu kwietniu 1981 r. 14.611,5 tony wegla. Ponadto wegiel wydobyty w wolna sobote dnia 25.04 81 r. zamiast na rynki krajowe skierowany zostal do ZSRR.

          Na przestrzeni miesiaca kwietnia i maja przez przejscie graniczne w Terespolu wyesportowano  4.189 wagonow wegla kamiennego ze stacji:

Jaworzno, Ledziny, Libiaz i Zagorze Dabrowskie.

W pierwszych dniach czerwca 1981 r. juz wyslano 276 wagonow wegla !

          Byc moze wypowiedz sekretarza KC jest prawda, zwazajac na fakt, ze w miejsce slowa ”sprzedajemy” winno byc inne slowo.

 

Drodzy Rodacy

 

Jest to przyslowiowy ”wierzcholek gory lodowej” !

                                                                                    (”Konkretnie”-Bytom, 5/81)                                    

 

        

           Stad powstal nie unikniony krach gospodarczy, ktory musial doprowadzic w poszczegolnych latach do slusznych buntow robotniczych.

Wreszcie w SIERPNIU 1980 ROKU, komunistyczny chory system w naszym kraju zostal powaznie zachwiany by nastepnie bedac w agonalnym stanie mogl nareszcie umrzec smiercia naturalna!

           

 

          Partia i jej rzad bedace wasalami Kremla chcieli jeszcze ratowac nasze spoleczenstwo reglamentujac wiekszasc towarow, a zwlaszcza artykuly pierwszej potrzeby.

          Nalezy przypomniec, ze z dniem 1.04.81r., rzad wprowadzil                    system kartkowy na: mieso jego wyroby i na jego wyroby.

          Po trzech tygodniach tj. w dniu 22 kwietnia br.

Kartki obowiazuja przy zakupie ograniczonej ilosci: kaszy (wszystkie gatunki), ryzu, maki i masla.  Rowniez mozna bylo wykupic ograniczona ilosc papierosow a nawet wodke.

           Nalezy nadmienic, ze system kartkowy byl nie szczelny wiec dodatkowo w tym celu zatrudniono w Polsce 40-tys. kontrolerow!        

         

          Skoro wspomnialem o zatrudnieniu kilka tysiecy osob do kontroli systemu kartkowego to nalezy rowniez wspomniec, ze innych stanowisk pracy w Polsce bylo na tyle, ze mozna bylo w nich wybierac i przebierac jak w przyslowiowych ”ulegalkach” miejsc pracy bylo ”od koloru do wyboru”.

          W Polsce bylo na tyle  zakladow pracy, ze mogly one wchlaniac kazda ilosc chetnych do pracy. Przy takiej polityce rzadu panstwu nie grozilo bezrobocie.

          Prawda rowniez jest to, ze wiekszosc zakladow pracy bylo nierentownych ze wzgledu na przestarzala technologie.  Przez to ich produkty nie mogly byc konkurencyjne na zachodnich rynkach zbytu, a to scisle wiazalo sie z pozyskaniem dewiz dla Polski w tym dla ZSRR za ruble transferowe.

Komunistom zalezalo, azeby kazdy obywatel mial zagwarantowane miejsce pracy, natomiast sprawa drugorzedna  bylo ile zarobi ten sam obywatel.  

          Faktem jest ze, kto pracowal ten  mial pieniadze za ktore notabene nie bylo mozna kupic podstawowych artykulow w pustych sklepach, poniewaz byl to tylko ”bilet” Narodowego Banku Polskiego, ktory nie byl waluta wymienna w zadnych bankach zachodniej Europy, USA, Azji czy Afryki…oczywiscie za wyjatkiem krajow nalezacych do RWPG.  

         Z kazdym dniem widac bylo jak  nasz kraj o ustroju ”realnego socjalizmu”  nieuchronnie zmierza do ekonomicznej katastrofy.         

          Dla rzadu powstal nie lada problem – jak ratowac narod przed biologiczna zaglada?! Jak rzad rozwiaze ten problem skoro juz nikt nie chce jemu udzielic pozyczek?!

         

        Zaczely w calej Polsce powstawac sklepy: komercyjne, z wyrobami garmazeryjnymi jak rowniez siec ”Pewex”, w ktorych za dolary lub za bony dolarowe mozna bylo kupic: konfekcje, galanterie w tym lichej jakosci spodnie ”wycieruchy”, a nawet piwo butelkowe (”Krakus”).

Natomiast papier toaletowy byl raritasem – stal sie  symbolem ”zdobyczy socjalizmu”!

Rzad slusznie uwazal, ze…skoro nie bylo co jesc po co wiec obywatelom papier toaletowy do podcierania tylka?”.            

          Rozpoczal sie nie kontrolowany okres wymiany towarow przemyslowych za zywnosc.          

          Oto jeden z przykladow, w ktory przez przypadek  weszlismy  w posiadanie teleksu, ktorego tresc przetaczam, ze wzgledu na jego osobliwosc:

 

”Barka” – Kolobrzeg 14.05.81

 

                                                   Zaklady Przemyslu Odziezowego

                                                  ”Bytom”

                                                  Dyrektor mgr Andrzej Greger

 

        W nawiazaniu do przeprowadzonych rozmow oczekujemy zamowienia dla zalogi waszego przedsiebiorstwa teleksem na:

 

1.     Marynaty – 4 tys. sloikow,

2.     Sledzie solone  - 3 tony,

3.     Filet sledziowy paczkowany (mrozony) – 2 tony,

4.     Filet dorszowy swiezy – 2 tony,

5.     Platy sledziowe swieze – 2 tony,

6.     Tusze sledziowe swieze – 2 tony

7.     Filet swiezy wedzony – 2 tony.

          Dostawa przez nas w 2 – 3 partiach w II polowie maja br. W przeddzien dostawy zawiadomimy teleksem. Fakturowanie przez Centrale Rybna w Bytomiu.

          Rownoczesnie potwierdzamy zapotrzebowanie na dostawe dla naszej zalogi:

-         600 szt. spodni ze sztruksu,

-         200 szt. garniturow ze sztruksu,

-         200 szt. marynarek ze sztruksu,

-         300 szt spodnic z elo-bawelny w roznych deseniach.

          Myse, ze dobrze byloby sporzadzic na przyszlosc cos w rodzaju porozumienia miedzy naszymi przedsiebiorstwami.

 

                                                                                         Z powazaniem

                                                                             PP i UR ”Barka” Kolobrzeg

                                                                                        Zbigniew Hoym.

 

          Co na to ”Solidarnosc” tych zakladow, co na to ”Solidarnosc” Centrali Rybnej w Bytomiu ?!…

          Nam sie natomiast wydaje, ze w sytuacji, gdy wszyscy odczuwamy powszechny brak towarow rynkowych, podobne praktyki sa niedopuszczalne, poniewaz sa w Polsce takie branze zawodowe, ktore nie maja nic na wymiane jak np. fryzjerzy.

                                                             RMKS NSZZ ”Solidarnosc” – Bytom.

                                        

BEDZIE  CO  JESC !

 

          Trwaja wszechstronne akcje pomocy zywnosciowej dla Polski. Jedna z organizacji zaangazowanych w te pomoc jest ”Caritas Intrnationalis”.

W ramach tej akcji uczestnicza: Dania, Belgia, Francja, RFN, Wlochy, Austria, Szwajcaria i Szwecja.

          Ogolem np. wszechstronna pomoc ze strony niemieckiego ”Caritasu” wyniosla dotychczas ponad 1 mld. marek.

          Jak podaje ministerstwo lacznosci RFN, lacznie w ubieglym roku wyslano do Polski 880 tys. paczek zywnosciowych, w samym zas styczniu br. – 90 tysiecy.

W Polsce zywnosc te dziela parafie.           

     Kto doprowadzil nasz kraj - Polske do  zebraczego stanu?! 

*

          

          Nim doszlo do wyborow w regionach naszego kraju na I-szy Krajowy Zjazd Delegatow NSZZ ”Solidarnosc” w Gdansku po drodze musielismy pokonac jeszcze wiele przeszkod.

          Zwiazek nasz jak juz wspominalem byl wciaz zagrozony i nie tylko z zewnatrz. Wszystkich czolowych dzialaczy naszego Zwiazku zaatakowano rownoczesnie, od wewnatrz!

          W miesiacu maju w wielu kluczowych zakladach  pracy, a w szczegolnosci w kopalniach, oddzialowi przewodniczacy, zglaszali votum nieufnosci do swoich liderow w ZKZ-tach.

Bylo to celowe by w ten sposob nie doposcic do wyborow delegatow na I-szy WZD w Katowicach.

          Oczywiscie nie wszyscy i nie wszedzie oddzialowi przedstawiciele zalog okazali sie o ”rozowo-czerwonym” zabarwieniu sterowanymi przez wrogie nam sily, jak rowniez nie we wszystkich zakladach pracy mialo to miejsce.

          Gwoli scislosci przypomne, ze takie fakty miedzy innymi zaistnialy w kopalniach:”Szombierki” i ”Rozbark” w Bytomiu, ”Lenin” w Myslowicach, ”Sosnowiec” w Sosnowcu, w Elektrowni ”Lagisza” w Bedzinie a nawet w mojej ”Andaluzji” w Piekarach Slaskich.

           Czy nie dziwne wydaje sie, ze takiego votum nie zglosila kopalnia ”Dymitrow” w stosunku do Cierniewskiego?!

Ten ”dzialacz” nie ukrywal, ze jest czlonkiem PZPR, ba nawet na jednym ze spotkan przed I- WZD  n/Regionu, zapytany czy to jest prawda? Odpowiedzial, ze ”tak”dodajac: ”Jestem komunista ale zupelnie innym!” Choc za te slowa zostal wygwizdany to i tak w niczym nie przeszkodzilo delegatom w tym i Teresie Baranowskiej z KPN-u w wyborze go do jednej z Komisji, w ktorej razem z nim pracowala na I-szy WZD w Katowicach. Jezeli do tego dodam, ze wiekszoscia glosow naszych delegatow zostal wybrany na Delegata  na I-szy Krajowy Zjazd.   

          Nie musze wiec nic dodawac  nic ujmowa w temacie:  /”O czerwonym ksieciu z Bytomia/.            

         

          Pierwsze votum nieufnosci w regionie zgloszono do osoby Stanislawa Kura – przewodniczacego ZKZ-u kopalni ”Lenin”. Owe votum zglosili  czlonkowie ”Solidarnosci” jednoczesnie bedacymi ”Koniem Trojanskim” zakladowego PZPR tej kopalni.   

           Przez cala dobe bylem swiadkiem na wzmaganiu sie sil na tej kopalni. Wreszcie doszlo do wyborow nowego przewodniczacego.           Kandydatem na to miejsce byl autor votum nieufnosci, ktory jak sie okazalo wstapil do PZPR-u w marcu 1981 roku! Nie musze opisywac co sie dzialo na sali w wyniku ujawnienia czlonka ”Konia Trojanskiego”. W wyniku calej tej ”zadymy”, Stanislaw Kur zrezygnowal z przewodnictwa w Zakladowej Komisji Zwiazkowej NSZZ ”Solidarnosc” pomimo przeprosin i usilnych prosb o dalsze liderowanie.          

          Skoro zatrzymalem sie nad sprawa inz Stanislawa Kura, musze wspomniec o wprost gigantycznej ”nagonce” w tym samym czasie na MKR Huty ”Katowice”, a w szczegolnosci na osobe Andrzeja Rozplochowskiego. 

          Setki by nie powiedziec tysiace ulotek z nie etycznymi rysunkami  autorstwa ”nieznanych sprawcow” byla propagowana wszedzie na Slasku, nawet w autobusach i tramwajach. Mialo to na celu doprowadzic do kompromitacji w nastepstwie, ktorej mialo dojsc do  rozbicia regionalnej jednosci wewnatrz  Solidarnosci”.

          Ale zdrowy rosadek czlonkow naszego Zwiazku udaremnil ”zamach” choc nie wskazano sprawcow to jednak w lonie hutniczego MKR powstala ”rysa”, ktora bylo mozna zauwazyc na  I-szym WZD w Katowicach.

         

          Gdy ja uczestniczylem w roli rozjemcy w kilku zakladach pracy, w dniu 26 maja, w dzien wyborow delegatow na I-sze Walne Zebranie Delegatow NSZZ ”Solidarnosc” naszego Regionu, w obecnosci honorowego goscia zastepcy przewodniczacego Regionu Pomorza Zachodniego NSZZ ”Solidarnosc” ze Szczecina – Stanislawa Wadolowskiego, ktorego specjalnie sprowadzilem na macierzysta kopalnie celem przedstawienia go Zarzadowi ZKZ-u.  Tego samego dnia lider telefonistek – Czeslaw Soltysek zglosil votum nieufnosci do mojej osoby (juz od miesiaca dzialalem w bytomskiej ”Solidarnosci”).

           Wniosek zostal formalnie przyjety, a nastepnie przeglosowany. Wynik glosowania okazal sie zalosny dla samego zglaszajacego votum nieufnosci – 86 glosow przeciw wnioskowi, jeden za (zglaszajacy) przy jednym wstrzymujacym sie od glosu, ktorym bylem ja. Na sali bylo 88 glosujacych delegatow.

          Coz, wsrod nas byli rowniez wrogo nastawiani do nas czlonkowie naszego Zwiazku. Czy to nie dziwne?!

         Proba generalna rozbicia NSZZ ”Solidarnosc” byla prowokacja bydgoska (”Goracy Marzec 1981r”.), ktora najwyrazniej prowadzila do konfrontacji z wladza ”ludowa”

          Z naszej strony mial byc strajk generalny, a odpowiedzia wladzy ”ludowej” mial byc wprowadzony stan wyjatkowy ewentualnie stan wojenny.

          Niezaleznie od takich i podobnych temu prob – hartowala sie  nasza  codzienna dzialalnosc wszystkich ogniw naszego Zwiazku w Regionie Slaska i Zaglebia, rownolegle z tym rozpoczely sie wybory delegatow na   

I-szy Walny Zjazd Delegatow NSZZ ”Solidarnosc” wojewodztwa katowickiego, ktore mialy sie rozpoczac w miesiacu lipcu 1981 roku w Katowicach.

          Wybory te odbywaly sie w macierzysrych zakladach pracy, w istytucjach lub w innych placowkach na podstawie Ordynacji Wyborczej wg tzw.”klucza”, czyli jeden delegat na jeden tysiac czlonkow.

 Oto przyklad jak wybierano delegatow na I WZD na kopalni ”Andaluzja”.      

  

Niezalezny Samorzadny Zwiazek Zawodowy                         Piekary Sl. dn. 26.05.1981 r.

                       ”SOLIDARNOSC”

                   Komisja Zakladowa

  KWK ”Andaluzja” 42-653 Piekary Sl.                                MKZ Bytom.

 

 

P R O T O K O L

 

Z wyborow delegatow na Walne Zebranie Delegatow NSZZ ”Solidarnosc”do regionu przeprowadzonych w Kopalni Wegla Kamiennego ”Andaluzja” Brzozowice – Kamien.

 

1.     Ilosc czlonkow organizacji zakladowej…..   4 650 -

2.     Sposob przeprowadzenia wyborow:………   Zakladowe Zebranie Delegatow

3.     Ilosc osob uczestniczacych w glosowaniu… 88 -

3a Przy wyborach przez zakladowe zebranie delegatow  %  czlonkow organizacji 

     zakladowej reprezentowanych przez osoby biorace udzial w glosowaniu……….56,1%

4.     Ilosc glosow waznych…………………………………………………………………..87-

5.     Lista wybranych delegatow na Walne Zebranie Delegatow do Regionu.

Nazwisko i imie                      Ilosc uzyskanych waznych glosow

 

Czerneszewicz Edward …………………….  76

Salamon Zbigniew ………………………….  61

Wozniczka Andrzej………………………….  52

Ksiazek Zbigniew …………………………..  50

Prokop Henryk ……………………………..  45

 

6. Podpisy czlonkow komisji wyborczej

 

   Jagus Pawel………(.podpis nieczytelny)

   Zajac Adam………(.podpis nieczytelny)

   Sosna Sylwester…(.podpis nieczytelny)

 

7.Podpis przewodniczacego Komisji Zakladowej

  

  Wozniczka Andrzej………pieczatka…Z-ca Przewodniczacego ZKZ NSZZ ”Solidarnosc”

                                                                                         KWK ”Andaluzja”

                                                                                      (podpis nieczytelny)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niezalezny Samorzadny Zwiazek Zawodowy                  Piekary Slaskie, dn. 26.05.1981r.

                     ” SOLIDARNOSC”

                    Komisja Zakladowa

   KWK ”Andaluzja”  42-653 Piekary Sl.

         

                                                 

                                                         

 

P R O T O L O L

 

        Komisja Mandatowa z Zebrania Wyborczego Delegatow NSZZ ”Solidarnosc” 

                          KWK ”Andaluzja” na Walne Zebranie do Regionu.

----------------------------------------------------------------------------------------

 

                 Komisja Mandatowa w skladzie:

 

                                         Przewodniczacy:  Ferdyn Boguslaw

                                                Czlonkowie:  Stanik Henryk

                                                                      Salamon Zbigniew

stwierdza w oparciu o liste obecnosci, ze na zebraniu jest obecnych….. 88 delegatow

z 138 uprawnionych do glosowania, co stanowi wymagane minim ½ + 1 uprawnionych,

w zwiazku z czym uznaje sie, ze zebranie jest prawomocne.

                                                       Podpisy Komisji:  Ferdyn (podpis czytelny)

                                                                                     ………..(podpis nieczytelny)                  

                                                                                     ……….(podpis nieczytelny)

 

         

          Po zakonczonych wyborach w zakladowych pracy, przyszedl czas na zaprezentowanie sie delegatow szerszym kregom wyborcow na pierwszy historyczny Zjazd NSZZ ”Solidarnosc” Regionu Slaska i Zaglebia.

          W zwiazku z tym konieczne bylo organizowanie tzw.”mityngow”, na ktorych delegaci poznawali swoich delegatow do najwyzszych wladz zwiazkowych. Owo poznanie polegalo na zadawaniu roznego rodzaju pytan i na dyskusjsch dotyczacych przyszlosci naszego Zwiazku, jak rowniez swiatopogladu poszczegolnych kandydatow. Byla to szansa oceny przydatnosci ”petenta” do dalszej dzialalnosci zwiazkowej. Byla to rowniez jedyna okazja dla tych, ktorzy bardzo wysoko mierzyli (czasem nie majac ku temu zadnych predyspozycji), a nie byli jeszcze nikomu znani, za wyjatkiem zalog w swoich zakladach pracy.

          Rowniez i bytomsko-piekarscy kandydaci uczestniczyli w wielu mityngach, prezentujac siebie a czasem i swoj program (nie zawsze zwiazkowy).  Byli tez nieliczni, ktorzy nie pomni wojen napoleonskich lub poprostu nie znajac nawet ostatnich lat historii naszego narodu, gotowi byli w pustych slowach ”…osadzac kosy na sztorc i ruszyc na Moskali”. Takie wypowiedzi bardzo procentowaly na I- WZD NSZZ ”Solidarnosc” w hali Huty ”Baildon” w Katowicach.

          Wydawac by sie moglo, ze powinien to byc autentyczny Zjazd Delegatow NSZZ ”Solidarnosc” nie tylko z robotniczym rodowodem.

                                    Niestety tak nie bylo !

          W tym marszu na wyzyny ”Solidarnosciowej” hierarchii nie zabraklo w naszych szeregach roznego pokroju delegatow. Nie ustrzeglismy sie od   bylych czlonkow: Sronictwa Ludowego, PZPR-u, ZMS-u, zyciowych nieudacznikow, poczatkujacych karierowiczow, ormowcow, a nawet wciaz aktywnych donosicieli – konfidentow Sluzby Bezpieczenstwa, o ktorych dowiedzielismy sie po latach.

          Choc zjazdowe ”sito” wyborcze wydawac sie moglo bylo geste, to jednak jakas czesc plew przedostalo sie z pszenicznym ziarnem do struktur zwiazkowych.

          Nalezy podkreslic, ze wsrod nas byli nasi przyjaciele z Konfederacji Polski Niepodleglej (KPN), ktorym nadarzyla sie wspaniala okazja zaprezentowania sie osobiscie przed tak licznym gronem, jak rowniez przedstawienia swojego politycznego pogladu na sprawy biezace w kraju.

          Znalezli sie wsrod nas wspomniani ”kosynierzy” – chwala im za checi, ale dobrze sie stalo, ze nie ruszylismy wraz z nimi poniewaz nie mielismy nawet przyzwoitego obuwia w sklepach.

I byc moze, nie sowieckie armie by nas powstrzymaly, ale sroga ruska zima, o czym przekonal sie Napoleon Bonaparte i Adolf  Hitler, ktorzy byli przeciez znacznie lepiej od nas odziani, obuci i nakarmieni.

          Na potwierdzenie przetoczonych tych slow niech mi wolno bedzie przypomniec, ze jeden z kandydatow na przewodniczacego Zarzadu Regionu, w swoim wystapieniu miedzy innymi zapowiedzial…

”Jak my tu ”tapniemy”, to kremlowskie kuranty zagraja Mazurka Dabrowskiego”… Czy to byli powazni ludzie wypowiadajac takie bzdury?!              

          Pamietam, ze takie i im podobne wypowiedzi wzbudzaly aplauz u wiekszej czesci delegatow, ktora do konca Zjazdu  nie rozumiala swojego poslannictwa na Walny Zjazd Delegatow Niezaleznych Samorzadnych Zwiazkow Zawodowych ”Solidarnosc” wojewodztwa katowickiego.

          Choc nasz Zjazd wyraznie nakreslal cele, prawa i obowiazki Zwiazku wobec wszystkich swoich czlonkow, a takze tych, ktorzy byli czlonkami KPN-u.

       Nigdy i przed nikim nie ukrywalem swego poparcia dla KOR-u, KPN-u, czy tez dla kazdej innej organizacji autentycznie niezawislej, ale uwazalem i nadal uwazam, ze jednoczesne czlonkowstwo w dwoch z nich bylo na wzor  przenikania PZPR-u w dotychczasowe branzowe zwiazki zawodowe

 

                     Nam tego nie wolno bylo  p o w i e l a c !

 

           Wyprzedze jeden wazny fakt a mianowicie eleganckie zachowanie sie KOR-u w czasie obrad  I-go KZD – NSZZ ”Solidarnosc” w Gdansku oficjalnie oglaszajacy samo rozwiazanie, chociaz to KOR byl naszym zalazkiem.

          Uwazalem, ze KPN – powinien dzialac jako partia polityczna, ktora nie powinna przenikac w struktury NSZZ – ”Solidarnosc”. 

           To nie jest tylko moje zdanie, ale takze moich wyborcow, ktorych reprezentowalem.

          Natomiast nie mozna sobie wyobrazic dalszej dzialajnosci NSZZ ”Solidarnosc” gdyby zabraklo w naszych szeregach ludzi nauki i wszystkich innych srodowisk tworczych. To wlasnie Oni, swoimi umyslami jak ogniwo zespalali lancuch robotniczo – chlopskich rak. Zostalismy przez nich dowartosciowanymi, choc nie oznaczalo to wcale, ze bylismy tylko ”robolami o ptasich mozdzkach nie umiejacych logicznie myslec”,  za takich  uwazala nas wladza ”ludowa”, ktora tak bardzo sie pomylila.

          Nie powinnismy dzis wazyc ani tez mierzyc, kto z nas wiecej, a kto mniej wniosl do powstania Zarzadu Regionu Slasko – Dabrowskiej ”Solidarnosci”.

          Nie powinnismy licytowac osob, ktore przyczynily sie do powstania  zarzewia pierwszych strajkow w wojewodztwie katowickim. Choc nalezy pamietac, ze pierwsi z pierwszych byli: sygnatariusze  Miedzyzakladowego Komitetu Strajkowego przy KWK ”Manifest Lipcowy” w Jastrzebiu z Tadeuszem Jadynakiem i Stefanem Palka na czele, Komitet Strajkowy Huty ”Katowice” z Andrzejem Rozplochowskim jako liderem, inz. Stanislaw Kur z  KWK ”Lenin” – Myslowice, ktory jako pierwszy dostrzegl jaka role odgrywa w naszym Zwiazku Jaroslaw Sienkiewicz i rowniez jako pierwszy w regionie doslownie rozpedzil dyrekcje drugiej co do wielkosci kopalni w Polsce pod wzgledem wydobycia wegla.

          Dobrze pamietam, ze ten ”zamach” zostal niewlasciwie oceniony przez pewna czesc dzialaczy w MKR-e Jastrzebie co przelozylo sie na zerwanie wszelkich kontaktow inz Stanislawa Kura z jastrzebskim ogniwem.

 

          Nie godzi sie w tym samym szeregu stawiac wielu  delegatow, ktorzy na I WZD w Katowicach juz w pierwszej turze wyborczej uplasowali sie bardzo wysoko nie reprezentujac soba zadnych zwiazkowych osiagniec.

         Czym sie wiec zasluzyli dla NSZZ ”Solidarnosc” ? !

Z cala odpowiedzialnoscia, smie twierdzic, ze niczym. Wielu z nich ”wyplynelo” na fali KPN a inni – tego nie wiem?

           Dopiero stan wojenny ich okreslil, a nie moja skromna osoba.

         

          Na potwierdzenie swoich slow dodam, ze gdy zostal ogloszony stan wojenny, my z wyboru dzialacze, ktorzy  przez przypadek uniknelismy nocnej ”branki” natychmiast przystapilismy do walki o uwolnienie  internowanych i odwolanie stanu wojennego poniewaz do tego czynu obligowala nas autentyczna ”Solidarnosc”, tego nie moge powiedziec (napisac) o tych wszystkich ktorzy na I-szym WZD poslugiwali sie tanim pustoslowiem!  

          Gdy internowano dzialaczy, do walki zaangazowali sie szeregowi czlonkowie naszego Zwiazku. Byli oni przekonani, ze obliguje nas wszystkich - ”SOLIDARNOSC”

          Przykro stwierdzic, ze tego nie chciela zrozumiec pewna grupa internowanych, ktora po opuszczeniu miejsc odosobnienia w pospiechu opuszczala swoich wyborcow w tym kraj rodzinny!         

          

          Organizujac strajki oraz inne protesty w okresie stanu wojennego bylismy swiadomi, co nas czeka za lamanie ”wroniego” dekretu.

W pierwszej fazie jego ogloszenia wspominano nawet o karze smierci wlacznie!  

           Wielu z nas nie zapomnialo o latach 1956, 1968, 1970 i 1976, w ktorych bito, katowano i zabijano takich jak my, ktorzy w Grudniu 1981 roku staneli rowniez na przeciw: uzbrojonym oddzialom: milicji, ormo, zomo, romo, sb i naszej chlubie narodowej wojsku. 

          Bylismy gotowi nawet umrzec za nasze postulaty, za nasze siostry i braci  i n t e r n o w a n y c h,  osierocajac swoje wlasne dzieci, rodzicow i najblizszych.

          Moglismy tak samo zginac jak nasi Bracia na kopalni ”Wujek”. Nikt z nas nawet przez chwile nie zawachal sie bronic swietego obowiazku zawartego w szczytnym hasle: BOG HONOR OJCZYZNA.      
          Bylismy ostatnia reduta samoobrony. Na nikogo nie moglismy juz liczyc – zostalismy osamotnieni.

To nie jest zadna przesada to sa  f a k t y.         

          Z olbrzymim i uzasadnionym zalem wspominam wszystkich tych internowanych, ktorzy nie byli warci naszej ofiary, ani nawet przyslowiowego ”funta klakow”. 

          Kiedy otworzono  bramy dla internowanych, a my ich obroncy – wiezniowie junty gn. Jaruzelskiego nadal pozostalismy w celach wieziennych nadal walczac nie doczekalismy sie rewanzu od wielu uwolnionych. Zapewne uwazali oni, ze swoje juz wycierpieli w internowaniu i nalezy teraz ”spakowac swoje manatki i wybyc z rodzinnego kraju, tamgdzie pieprz rosnie”.

                                       Bylo to wielce niemoralne !

           Nie moge zapomniec tych dzentelmenow, ktorzy zostawili nas za kratami wiezien lub za kratami szpitali zakaznych. Zostawili nas bez pomocy, a sami uciekli za granice jak przyslowiowe”szczury uciekaja z tonacego okretu” po drodze zapominajac o ”kosach”, ktore mialy byc przez nich ”osadzane na sztorc” podczas  plomiennych wystapien na   I-WZD w Katowicach  lub ci ktorzy gdzies ”rozmydlili sie” w regionie przekladajac swoje prywatne sprawy nad sprawy przyjaciol bedacych w potrzebie w okresie wciaz trwajacego stanu wojennego lub ci, ktorzy zdazyli wejsc w rozne uklady.

Prawda rowniez jest to, ze niektorzy z nich wspominaja ”Solidarnosc” jako przygode jaka przezyli wsrod nas.

          Po dwudziestu pieciu latach okazalo sie jakimi byli dzialaczami.

          

          To po prostu wstyd i hanba, ze w naszych szeregach NSZZ ”Solidarnosc” byli – sezonowi dzialacze w tym dzialacze KPN,                    

 

         Trudno jest nie  zauwazyc, ze nie nastapila oczekiwana sprawiedliwa ocena autentycznych dzialaczy i czlonkow, ktorzy w stanie wojennym ”proch wachali” a obecnie sa odstawieni na”boczny tor” – dosc szybko zapominani.

         Byc moze, ze uwazaja oni, ze za malo jeszcze kropel do wypelnienie czary goryczy,  ze za malo w niej  kropel do naszej narodowej tragedi, ze  za malo przeszlismy zomowskich ”sciezek zdrowia”, upokorzen bedac zamknieci w aresztach sledczych w ciasnych celach wraz z pospolitymi przestepcami, dlugich przesluchan, glodowek…

          Raz jeszcze powtarzam, ze nie godzi sie w jednym szeregu stawiac nas i wspominanych uciekinierow tych, ktorzy nie byli zmuszeni do opuszczenia kraju rodzinnego.

          Gwoli scislosci przypomne, ze internowany kapitan najwiekszego okretu w Polsce jakim byl Region  Slasko-Dabrowskiej ”Solidarnosc”  po odzyskaniu wolnosci zbiegl z jego pokladu wraz z kilkoma do siebie podobnymi czlonkami zalogi, pozostawiajac na pokladzie walecznych i nie wszystkich zdrowych jej czlonkow. Pozostawil ich na pastwe losu na wzburzonym morzu – zla!

          

          Rowniez i ja bylem jednym z rozbitkow plywajacym na tratwie na wzburzonym morzu. Staralem sie doplynac do macierzystego portu choc wiedzialem, ze nikt w tym porcie na mnie nie czeka. Bylem bez rodziny, powaznie chory, bez szans otrzymania jakiej kolwiek pracy ale pod czujnym okiem SB.

A gdy zwiazalem swoj los z nie pracujaca tak jak i ja z kobieta, i gdy urodzilo sie nam dziecko, a pomoc humanitarna topniala wowczas znalazlem sie w szczegolnej sytuacji zyciowej.   

          Czestotliwosc inwigilacji mego mieszkania wzrosla o kazdej porze dnia. Sluzba Bezpieczenstwa znala moja sytuacje i moj upor pozostania w kraju.

        

           Kto wiec z nas jest  k t o  w  swietle naszej zwiazkowej historii ?!

         

          Komentarz w tej sprawie pozostawiam wszystkim tym, ktorzy w tym temacie maja cos do powiedzenia – napisania.

Oddajmy wiec glos prawdzie i tylko:      

P R A W D Z I E !

 

Drogi Czytelniku,

 

          Nie wiem czy wiesz jaka jeszcze byla roznica miedzy internowanymi dzialaczami ”Solidarnosci” a ich obroncami – ludzmi  skazanymi na wieloletnie wyroki wiezienia, ktorzy tez mieli dzieci i rodziny. 

          Podstawowa roznica byla tzw.”abolicja”( z laciny ”abolitio”) co doslownie oznacza = uniewaznienie, zniesienie, umozenie. 

 Choc w stanie wojennym byli czasowo  odosobnieni to jednak byli traktowani na zupelnie innych warunkach.

          I tak np. do  otrzymywania swoich miesiecznych wynagrodzen za okres internowania, otrzymania pracy nawet w tym samym zakladzie pracy, z ktorego odeszli do dzialalnosci w NSZZ ”Solidarnosc”, a to bylo juz  c o s  ! Mieli prawo do odwolania sie do Sadu Pracy, gdyby dany zaklad nie chcial na powrot przyjac ich do pracy.

        

         Bylbym wielce niesprawiedliwy gdybym wszystkich internowanych umiescil pod wspolnym mianownikiem.

Uwazam, ze wiekszosc z niech to wspaniali ludzie, ktorzy nie splamili sztandaru ”Solidarnosci” – pozostajac wiernymi szczytnemu haslu BOG  HONOR  OJCZYZNA,  o ktory walczylismy wspolnie choc w innych warunkach odosobnienia.

          Z calym szacunkiem nalezy pochylic glowy przed tymi internowanymi, ktorzy po odzyskaniu ”wolnosci” z tak wielu, niewielu z nich organizowalo podziemna dzialalnosc, niosac wszelka pomoc potrzebujacym. O nich nigdy i nigdzie nie zapomne!           

         

           Natomiast skazani przez wronie -- dyspozycyjne sady  z art. 46 ust. 1  i 2 oraz z art. 48 ust. od 1 do 8, i art.48 ust.od 1 do 8 byli wiezieni w calym tego slowa znaczeniu do ktorych stosowano rygor, przemoc fizyczna…

          Bylismy wiezieni na zasadach wiezniow kryminalnych bez zadnych praw do statusu wieznia politycznego!

          Nam nie wyplacano zadnych naleznosci z powodu odosobnienia, nie mielismy zadnej mozliwosci po latach wrocic do normalnego zycia.  

          Zostalismy napietnowani i pozbawieni podstawowych praw przez okres trzech lat… choc nie tylko taka byla roznica miedzy nami a internowanymi.

          

          W zyciu spotykam roznych ludzi w tym bylych internowanych, z ktorych niektorzy w gwarze wieziennej ”wciskaja kit” o swoich zaslugach.         

Sa wsrod nich i tacy, ktorzy twierdza, ze ”wychowywali sie na KULTURZE PARYSKIEJ – Jerzego Giedroycia ( ktory notabene nie przyjal z rak L.Walesy Orderu Orla Bialego). To tez mowi samo za siebie.

 

           W rezultacie nalezy stwierdzic, ze jak jedni tak i drudzy byli przesladowani…za to, ze walczyli o:                                      
                               

S L U S Z N A    S P R A W E  !

                                       

*

         

          Wroce jednak do uporzadkowania podstawowego tematu, ktorym bedzie: prezentacja kandydatow na I- Wojewodzki Zjazd Delegatow NSZZ ”Solidarnosc” w Katowicach.